Notki oznaczone tagiem ‘laptop’

Operacja reinstalacja

2009-10-23 19:02

Wczorajsza premiera Windows 7 to dobry pretekst, żeby nowy system w końcu przetestować – zwłaszcza, że większość opinii, których o nim słyszałem, była zdecydowanie przychylna. W połączeniu z faktem, iż system operacyjny na moim laptopie już od dobrych paru miesięcy domaga się skrócenia swoich cierpień, otrzymujemy tylko jeden logiczny wniosek: czas zakasać rękawy i zabrać się za reinstalację!

Ktokolwiek choć raz zajmował się ponownym stawianiem systemu od zera wie, że czynność ta nie należy do relaksujących. Chociaż drobne komplikacje są praktycznie gwarantowane: a to zapomnimy o jakimś sterowniku, a to zapodziejemy gdzieś numer seryjny systemu, i tak dalej. Posiadanie komputera „zapasowego” (w moim przypadku tradycyjnego – stacjonarnego) znacznie redukuje dolegliwość takich problemów, ale nawet i w tej sytuacji warto się do całej operacji dobrze przygotować.
I właśnie dlatego sporządziłem poniższą listę kontrolną czynności, które dobrze jest wykonać przed rozpoczęciem zabawy w reinstalację systemu. Nie gwarantuję oczywiście, że da się przy jej użyciu uniknąć wszelkich kłopotów. Powinna być ona jednak w dużym stopniu pomocna. A wygląda ona następująco:

  1. Zrób kopie zapasowe. Jest to oczywiste, a jednocześnie na tyle ważne, że warto o tym wspomnieć na początku. Niestety we współczesnych systemach dane, które chciałoby się zachować, prawie nigdy nie znajdują się w jednym miejscu. Dlatego właśnie można niemal zagwarantować, że przy robieniu przedinstalacyjnego backupu uda nam się coś pominąć.
    Żeby zminimalizować prawdopodobieństwo tego zdarzenia, warto do robienia kopii podejść dwojako:

    • Najpierw pomyślmy, co chcemy zachować. Edytowane dokumenty czy pisane programy są pewnie najważniejsze, ale to zdecydowanie nie wszystko. Co z ustawieniami używanych przez nas programów? Ulubionymi łączami w przeglądarce? Ciastkami (cookies)? Zapisanymi stanami gier (save‘ami)? Co z wszelkiego rodzaju przydatnymi materiałami, które kiedyś ściągnęliśmy nie wiadomo skąd i które jeszcze mogą się przydać? O różnego typu multimediach (muzyka, filmy) też nie wypadałoby zapomnieć. W sumie więc lista robi się całkiem pokaźna i pewnie każdy jeszcze mógłby coś na nią wpisać.
    • Następnie upewnijmy się, że o niczym nie zapomnieliśmy, przeglądając typowe miejsca, w których mogły się ukryć przydatne pliki. Moje dokumenty czy katalog /home będą pierwszym przystankiem. Potem warto odwiedzić Program Files (tudzież /usr/bin itp.) w poszukiwaniu aplikacji, których katalogi mogą zawierać ustawienia do skopiowania. W końcu warto spojrzeć do głównego katalogu dysku, do folderu z plikami ściąganymi z sieci, a w końcu na… Pulpit. Zwłaszcza jeśli tego ostatniego dawno nie sprzątaliśmy ;)
  2. Sprawdź, czy masz pod ręką odpowiednie płyty z systemami operacyjnymi. Celowo użyłem tu liczby mnogiej, bowiem nierzadko w grę wchodzi tutaj więcej niż jeden system. W szczególności chodzi więc tutaj o:
    • dysk z systemem, który będziemy instalować – dość oczywiste :)
    • dysk z systemem, którego aktualnie używamy – jeśli jest on inny niż ten instalowany, dobrze jest mieć na wszelki wypadek możliwość powrotu, gdyby up/downgrade okazał się porażką
    • dyski od pozostałych systemów, których używamy – jak chociażby LiveCD jakiegoś Linuksa, jeśli zdarza nam się mieć takowego

    Pamiętaj też o wszelkich kluczach produktów czy numerach seryjnych, jeśli któryś z systemów ich wymaga.

  3. Wyciągnij na wierzch dyski ze sterownikami do urządzeń, których używa twój komputer. Większość z nich pewnie będzie działała od razu, ale i tak warto mieć płytki pod ręką. Alternatywnie możemy zaufać sieci i stamtąd zaopatrzyć się w drivery – upewnijmy się jednak wpierw, że posiadamy sterowniki do modemu :)
  4. Przygotuj też wersje instalacyjne dużych programów, których używasz do pracy. Chodzi tu o takie rzeczy jak pakiet biurowy, środowisko programistyczne (wraz z wszystkimi SDK-ami!), program graficzny, itp. Nawet jeśli można się w nie zaopatrzyć poprzez sieć, dobrze jest mieć je nagrane na nośnikach DVD/CD.
  5. Nie zapomnij o programie antywirusowym i firewallu. Nie ma co, rzecz jasna, wierzyć przeróżnym badaniom stwierdzającym, że niezabezpieczony komputer podłączony do Internetu już po kilku minutach złapie megabajty wszelkiego rodzaju złośliwych programów. Nawet w przypadku Windows standardowy Windows Defender na początek w zupełności wystarczy. Tym niemniej warto w miarę szybko wyposażyć nowy system w aplikacje zabezpieczające.
  6. Zaopatrz się w listę małych programów, których używasz. Zachowywanie ich wersji instalacyjnej zwykle nie ma sensu, ale dobrze jest mieć przynajmniej ich nazwy, aby dało się je szybko odnaleźć w sieci i zainstalować na nowym systemie.
  7. Znajdź sobie jakieś zajęcie na czas instalacji systemu i większych programów; to może długo potrwać. Niewątpliwym utrudnieniem będzie tu oczywiście fakt, że zajęcie to nie może wymagać komputera ;-) (No, chyba że masz zapasowy :]). Tym niemniej przez te parę godzin warto skupić się na czymś bardziej produktywnym niż obserwowanie paska postępu.

Uff, spora ta lista. Jej rygorystyczne przestrzeganie może nie zawsze jest konieczne, ale nie wydaje mi się, żeby mogło komukolwiek zaszkodzić :) Akurat w przypadku tej nieczęsto (i coraz rzadziej) wykonywanej czynności, jaką jest reinstalacja systemu, zbytnia przezorność na pewno nie zawadzi.

  • RSS
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Reddit
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks

Coś się zepsuło

2008-11-28 21:00

No to wykrakałem… Niecały rok temu pozwoliłem sobie ironizować na temat dziwnych przypadków dotykających komputery w Ministerstwie Sprawiedliwości, a teraz przytrafiło mi się coś w pewnym stopniu podobnego. No, może nie do końca – wprawdzie na pierwszy rzut oka mój przenośny komputer nadal wydaje się cały, ale trudno go nazwać działającym. Pewnego razu parę dni temu po prostu bardzo ładnie się zwiesił, zaś po sprzętowym restarcie nie okazuje żadnych znaków życia poza migającą kontrolką zasilania.
Na szczęście istnieją jeszcze serwisy gwarancyjne, które teoretycznie potrafią uporać się z każdą naprawą w średnio dwa tygodnie. Cokolwiek się więc zepsuło (strzelam w przegrzanie karty graficznej lub procesora), powinno zostać naprawione w jakimś rozsądnym czasie. A zanim tak się stanie, muszę przeprosić się z nieco zaniedbanym komputerem stacjonarnym :)

  • RSS
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Reddit
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
Tagi: ,
Autor: Xion w Życie » Komentarze (8)

Troska o baterię laptopa

2008-05-04 13:35

Chociaż współcześnie gadżety są coraz mniejsze i coraz zmyślniejsze, to jednym z ich słabszych punktów jest zawsze zasilanie. Jest tak zapewne dlatego, że baterie działają w oparciu przede wszystkim o reakcje chemiczne. A ponieważ jak dotąd nie zanosi się, aby w najbliższej przyszłości upowszechniło się zasilanie bezprzewodowe, warto wiedzieć, jak właściwie postępować z bateriami, by zapewnić ich maksymalną możliwą wydajność. Jest ona szczególnie ważna w przypadku laptopów i palmtopów, które zużywają największe ilości energii.

Duży akumulator litowo-jonowy
Co za szczęście, że laptopy
nie potrzebują aż takich
dużych baterii :)

Obecnie najpopularniejsze są baterie litowo-jonowe (Li-Ion), głównie ze względu na stosunek ceny do jakości i wygody użytkowania. Przy korzystaniu z takich baterii warto pamiętać o takich oto prostych regułach:

  • W przeciwieństwie np. do starszych baterii niklowo-wodorkowych (Ni-MH), akumulatory Li-Ion nie wymagają tzw. formowania, czyli kilkukrotnego ładowania i rozładowania na początku użytkowania. Tak naprawdę baterie litowe nigdy nie powinny być całkowicie rozładowywane, gdyż szkodzi to ich pojemności i żywotności. Dlatego właśnie systemy operacyjne zwykle wykrywają stan baterii laptopów i „w ostatniej chwili” przełączają się w stan hibernacji.
  • Zupełnie odwrotnie niż akumulatory Ni-MH, baterie Li-Ion powinny być doładowywane kiedy tylko to możliwe. Znów jest to bardzo praktyczne zwłaszcza w przypadku komputerów przenośnych, które często są podłączane do prądu.
  • Tym, co skraca żywotność baterii jonowych, jest przede wszystkim temperatura. Jeśli jest ona zbyt wysoka przez dłuższy czas – co, niestety, jest powszechne w przypadku laptopów, które generalnie mają problemy z chłodzeniem podzespołów – pojemność baterii ulega zmniejszeniu. Dlatego też w przypadku dłuższej pracy na zasilaniu sieciowym, dobrze jest wyjąć z komputera baterię, by się nie nagrzewała.

W ten sposób możemy przedłużyć życie baterii Li-Ion, ale trzeba pamiętać, że i tak nie jest on zbyt duży i wynosi mniej więcej 3 lata. Co więcej, jest on zdeterminowany w chwili produkcji i właściwie tylko od szczęścia zależy, czy trafi się nam model krótko- czy (względnie) długożyjący.

Najwyraźniej więc – mimo coraz dalej postępującej bezprzewodowości – kable zasilające będą nam ciągle towarzyszyć jeszcze przez całkiem długi czas…

  • RSS
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Reddit
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
Tagi: , ,
Autor: Xion w Informatyka » Komentarze (6)

Wypadki chodzą po laptopach

2008-02-01 11:13

Oglądając wczoraj jeden z programów informacyjnych, przeżyłem lekki szok. Oto w jednym z materiałów dziennikarze prezentowali dwa dość ponuro wyglądające laptopy. W jednym na przykład wierzchnia warstwa pokrywy częściowo nie trzymała się reszty obudowy; w drugim zaś przez ekran przebiegała urocza rysa (i to chyba nawet niejedna).
Nie był to bynajmniej reportaż pod tytułem „Dziwne przypadki utraty danych”, a rzeczone komputery nie zostały wcale zebrane z jezdni po bliskim spotkaniu z samochodem ani wyłowione z dna morza. Oba komputery pochodziły z Ministerstwa Sprawiedliwości, a więc miejsca dalekiego od takich ekstremalnych wypadków. A stąd już o krok od wniosku, że uszkodzenia te powstały od normalnego użytkowania komputerów.

I to jest straszne! Pomyślmy tylko, że wyciągamy laptop z torby i nagle zauważamy, że ni z tego, ni z owego, obudowa ekranu wygląda tak, jakby trzymała się tylko na słowo honoru. Albo budzimy się rano i widzimy, że matryca została nie wiadomo dlaczego podzielona na pół mało efektowną rysą. A wszystko to może zdarzyć się zupełnie spontanicznie i bez żadnych wyraźnych powodów! Bo skoro wydarzyło się w tak spokojnym i nudnym miejscu jak zwykłe ministerstwo, podczas całkowicie normalnego i zgodnego ze wszystkimi normami procesu użytkowania, to przecież może zdarzyć się każdemu z nas, prawda?…
Mam aczkolwiek wrażenie, że gdyby rzeczywiście coś takiego kiedyś przytrafiło się mnie albo dowolnemu innemu, przeciętnemu użytkownikowi, to nadal mógłby to być materiał do pokazania w TVN. Tyle że nie w Faktach, a raczej w Nie do wiary ;-)

  • RSS
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Reddit
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
Tagi: ,
Autor: Xion w Przemyślenia, Życie » Komentarze (4)

Laptopy są sexy

2007-10-12 17:59
Carrie Bradshaw z laptopem

Carrie Bradshaw (Sarah Jessica Parker),
Seks w wielkim mieście

Komputery maleją. To pewnie nic odkrywczego, ale trudno by było temu zaprzeczyć. Już od dłuższego czasu poczciwe blaszaki z dużą prostokątna skrzynką są wręcz wypierane przez te mniejsze – o wiele szczuplejsze i, przede wszystkim, bardziej mobilne.
Właściwie to ostatnio laptop stał się prawie synonimem komputera. Wystarczy obejrzeć dowolny film, serial czy nawet reklamę, by stwierdzić, że zdecydowana większość PC-tów, jakie tam występują to właśnie komputery przenośne. I to nawet wówczas, gdy nigdy nie opuszczają one przytulnych czterech ścian.

Sam od kilku już miesięcy zastanawiałem się nad kupnem komputera przenośnego, a ostatnio rozważania te stały się nawet intensywniejsze :) Posiadanie laptopa ma sporo zalet, jak choćby to, że:

  • Można go zabrać ze sobą na uczelnię/do szkoły, co pozwala nie tracić czasu w trakcie (zbyt) licznych „okienek”. Dodatkowo jeśli jeszcze możemy skorzystać z lokalnego punktu dostępu do Internetu (standard w większości uczelni), to już nic więcej do szczęścia nie potrzeba. Ewentualnie poza nudnym wykładem, na którym można usiąść w jednym z tylnych rzędów ;]
  • Laptop przydaje się też bardzo podczas przeróżnych wyjazdów, jak choćby konferencja IGK. W końcu trzy dni bez własnego komputera to może być stanowczo zbyt długo :)
  • Wreszcie, nawet w domu notebook to przydatna rzecz. Trudno chyba wyobrazić sobie przyjemniejszą pozycję do programowania, grania, itp. niż pozycja półleżąca ;P

Toshiba Satellite A200Mając na uwadze powyższe argumenty (i pewnie nie tylko te) ostatecznie zdecydowałem się wczoraj na ten jakże ‘niezbędny’ zakup. I chociaż wybrany przeze mnie model nie jest może najwyższej jakości cudem techniki, ale do codziennej pracy czy nawet grania w niezbyt wymagające tytuły powinien w zupełności wystarczyć. Zresztą najważniejsze jest głównie to, aby bez problemów uruchomiło się na nim Visual Studio – z czym nie ma akurat najmniejszych problemów :)

  • RSS
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Reddit
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
Tagi:
Autor: Xion w Informatyka, Życie » Komentarze (8)
 



© 2010 Karol Kuczmarski "Xion". Layout by Urszulka. Powered by WordPress with QuickLaTeX.com.