Posts tagged ‘functional programming’

Adventures in Haskelland

2012-02-14 21:31

In a post from top of the year I mentioned that I was looking into Haskell programming language, and promised to give some insight on how it fares compared to others. Well, I think it’s time to deliver on that promise, for the topic of this particular language – and functional programming in general – is indeed very insightful.

I do not claim to have achieved any kind of proficiency in Haskell, of course; I might very well be just scratching the surface. However, this is exactly the sort of perspective I wanted to employ when evaluating language usefulness: a practical standpoint, held by programmer who is looking to use it for actual tasks, without having mastered it in great detail – at least initially. This is, by the way, a pretty common setting when tackling all new things related to coding, be it frameworks, software platforms or languages.

Still, I knew it was almost supposed to be a rough ride. A language whose tutorials purposefully shy away from classic Hello World example (typically inserting a factorial function instead) looks like something designed specifically to melt brains of poor programmers who dare to venture forth to investigate it. Those few who make their way back are told about in folk tales, portrayed as mildly crazy types who profess this weird idea of “purity”, and utter the word ‘monad’ with great contempt.

Okay, I may be exaggerating… slightly. But there is no denying that Haskell attained a certain kind of reputation, something like a quirky cousin in the big and diverse family of languages. Unlike Lisp, he isn’t picked on due to any (particular (and (rather) obvious)) property. There is just this general aura of weirdness and impracticality that he supposedly radiates, repelling all but the most adventurous of coders.

If it really exists, then pity: it certainly failed to repel me. As a result, I may have a story (or two) to share with those who want to learn what’s this functional business is really about, and why should they care.

Grab a chair and something to drink – it’s going to take a while. But in the end, you shouldn’t regret staying.

Moda na krytykowanie OOP-u

2011-03-19 20:47

Nauczyłem się już lubić fakt, że w przypadku informatyki powiedzenie o “ciekawych czasach” jest truizmem, bo ciekawie jest po prostu zawsze – głównie ze względu na tempo zmian w wielu dziedzinach. Nawet w tych, wydawałoby się, zastygłych na lata. Niecałe trzy lata temu zżymałem się na przykład na zbytnią ufność w doskonałość obiektowych metod programowania. Dzisiaj zaś przychodzi mi robić coś zdecydowanie przeciwnego.
Programowanie obiektowe jest obecnie sztandarowym kozłem ofiarnym i chłopcem do bicia, otrzymującym ciosy z wielu stron. Już nie tylko programiści gier twierdzą, że nie mogą sobie na nie pozwolić ze względu na wydajność i zamiast niego forsują Data Oriented Design. Pokazywałem niedawno, że sprzeczność między tymi dwoma podejściami jest raczej pozorna niż rzeczywista. Teraz natknąłem się na interesującą opinię, która podważa sens OOP-u jako metodologii, wychodząc z nieco innego punktu widzenia niż wydajność dla celów grafiki real-time:

Object-oriented programming (…) is both anti-modular and anti-parallel by its very nature, and hence unsuitable for a modern CS curriculum. [pogrubienie moje]

Anty-modularne i anty-współbieżne? Oczywiście; da się napisać kod obiektowy, który te dwa warunki będzie spełniał doskonale. Ale to nie oznacza, że każdy kod obiektowy je spełnia, a to właśnie jest implikowane powyżej. Nie da się tego określić inaczej niż jako stereotyp – i to w modelowej wersji, czyli negatywnego uogólnienia z pojedynczych przypadków.

Jako antidotum na te rzekome bolączki OOP-u często wymieniane jest programowanie funkcyjne. Nie ujmując mu niczego ze swojej elegancji, nie mogę jednak nie zauważyć, że zamiata ono wiele problemów pod dywan. Określanie wykonania programu jako serii transformacji danych nie rozwiązuje jednak problemu: gdzie i jak te dane mają być zapisywane i chronione przed równoczesnym dostępem z wielu ścieżek wykonania. Sytuacje, w których programowanie funkcyjne lub quasi-funkcyjne sprawdza się dobrze to takie, gdzie problemy te dały się w miarę łatwo rozwiązać. Tak jest chociażby w przypadku vertex i pixel shaderów, gdzie podział danych wejściowych i wyjściowych na rozłączne bloki jest wręcz naturalny. Fakt ten nie jest jednak zasługą programowania funkcyjnego, tylko natury zagadnienia – w tym przypadku renderowania grafiki opartej na wielokątach.

I właśnie o tym powinniśmy pamiętać, gdy wyzłośliwiamy się nie tylko na OOP, ale dowolny inny paradygmat programowania. Otóż porzucenie go nie sprawi od razu, że magicznie zaczniemy pisać kod doskonale modularny. A już nie pewno nie spowoduje, że niezwykle trudne zagadnienia współbieżności staną się nagle banalnie proste. To niestety tak nie działa.
Nie znaczy to oczywiście, że nie powinniśmy poszukiwać nowych, lepszych metodologii do konkretnych zastosowań. Dlatego przecież wiele języków (np. C++, C#, Python) ewoluuje w kierunku wieloparadygmatowości, aby możliwe było dobranie właściwych narzędzi dla danej sytuacji. Nie wydaje mi się jednak, aby uleganie trendy nurtom krytykowania jakichkolwiek rozwiązań poprzez odwoływanie się do stereotypów i nieuzasadnionych wyobrażeń o nich było w tym procesie specjalnie produktywne. Zdaję sobie jednak sprawę, że “funkcje wirtualne to zuo!” brzmi lepiej niż “wywoływanie funkcji wirtualnych skutkuje narzutem wydajnościowym związanym z dodatkowym adresowaniem pamięci (które nie jest cache-friendly) i może powodować niepożądane skutki uboczne, jeśli ich wersje w klasach pochodnych nie są thread-safe“. Mam jednak nadzieję, iż nikt nie ma wątpliwości, które z tych dwóch stwierdzeń jest bardziej racjonalne.

Podziękowania dla Rega za podesłanie linków, które zainspirowały mnie do podjęcia tego tematu.

 


© 2017 Karol Kuczmarski "Xion". Layout by Urszulka. Powered by WordPress with QuickLaTeX.com.