Archive for Life

Koder, istota niepokorna

2007-12-09 21:52

Tę notkę mógłbym zacząć znanym stwierdzeniem: A miało być tak pięknie :) Przecież to w końcu na studiach człowiek zaczyna w pełni kierować własną edukacją i może zająć się poznawaniem tych zagadnień, które go naprawdę ciekawią. Koniec z wyjaśnianiem, dlaczego Słowacki wielkim poetą był i zapamiętywaniem szczegółów budowy mięśni poprzecznie-prążkowanych. Nareszcie przychodzi czas na bardziej przydatne i interesujące umiejętności – czyli programowanie, rzecz jasna.

A jak wygląda przełożenie tej teorii na praktykę? Otóż po dwóch latach mogę stwierdzić, że… dość kiepsko :) W istocie mamy tu do czynienia z wielkim dylematem – może nie natury filozoficznej, ale jednak całkiem ciężkiego kalibru.
Gdy bowiem zajmujemy się kodowaniem czysto hobbystycznie, automatycznie wydaje się nam ono o wiele rzędów wielkości atrakcyjniejsze niż to, nad czym musimy się skupiać przy okazji edukacji szkolnej. Działa tu pewnie prawo człowieka jako istoty przekornej, lubiącej podążać własnymi ścieżkami. Jednocześnie jednak tęskni się do wyidealizowanego czasu przyszłego, kiedy w końcu swoje zainteresowania będzie można realizować także w trakcie nauki i pracy.
Najwyraźniej wspominane prawo jest tak silne, że gdy ów czas w końcu przychodzi, zaczynamy lepiej wspominać wcześniejszy okres. Nie oznacza to oczywiście, że wolałbym dalej “przymusowo” uczyć się czegoś zupełnie niezwiązanego z szeroko pojętą informatyką; wręcz przeciwnie, nie zamieniłbym aktualnego kierunku studiów na żaden inny :) Problem w tym, że gdy ktoś zaczyna nas programowania uczyć i egzekwować wyniki, traci ono część swojej ‘magii’; podejrzewam, że dotyczy to chyba każdej dziedziny. Ponadto nie da się ukryć, że spełnianie stawianych wymagań oznacza konieczność napisania sporych ilości kodu i ostatecznie na własne kodowanie pozostaje mniej czasu i ochoty.

Wnioski są dwa. Pierwszy to – że użyję wychodzącego już na szczęście z mody sformułowania – oczywista oczywistość: każdy etap nauki czy pracy ma swoje dobre i złe strony, i do każdego trzeba się odpowiednio dostosować. Drugi zaś jest taki, że zawsze wierzymy, iż w przyszłości będzie lepiej. W tym przypadku faktycznie się to sprawdza, lecz chyba nigdy nie dzieje się to w sposób całkowicie zgodny z naszymi oczekiwaniami.
Wypada tylko się tym pogodzić i dalej robić swoje. Dla mnie też na pewno będzie to lepsze niż pisanie pseudofilozoficznych notek ;)


Author: Xion, posted under Programming, Studies, Thoughts » 8 comments

Tu byłem?…

2007-11-08 21:05

Chyba czas się opatentować. Rozumiem, że mogę mieć czasem kłopoty z doborem przeróżnych loginów czy innych identyfikatorów, że o domenach czy adresach e-mail nie wspomnę. Wiadomo, że Internet zatacza coraz szersze kręgi. To wszystko można zaakceptować, ale co da się powiedzieć o tym:

Xion na ścianie ;]

Pic na wodę, fotomontaż? Nie, autentyczne zdjęcie pewnego krakowskiego muru, wykonane przez kolegę Asmodeusza. Sam nie wiem, co mam o tym myśleć :)


Author: Xion, posted under Internet, Life » 3 comments

Sponsorowany sklep z kolorami

2007-11-07 22:22

Kiedyś nazywało się ich mecenasami, a dzisiaj częściej sponsorami. Składali oni u artystów zamówienia na określone dzieła, a w zamian potrafili porządnie sypnąć groszem. W ten sposób powstała duża część podziwianych do dzisiaj wytworów sztuki, z których większość nosi widoczne ślady dostosowywania się do wymagań dawnych sponsorów.
Programowanie może i nie jest sztuką (choć tutaj można by długo dyskutować), ale podobne relacje chyba i tutaj obowiązują. Przede wszystkim chodzi tutaj o komercyjne wytwarzanie oprogramowania, kiedy to klient określa swoje oczekiwania i płaci później za gotowy produkt, jeśli ten je spełnia. Ale nie tylko; otóż przypadkowo odkryłem też zupełnie inną formę “sponsorowania”, gdzie pieniądze w ogóle nie wchodzą w grę…

Sprawa dotyczy programu ColorShop, który to w przypływie natchnienia popełniłem ponad cztery lata temu. Kilka miesięcy wpadłem na pomysł jego poważnego udoskonalenia i sporządziłem nawet kawałek czegoś, co można nazwać wstępną dokumentacją… Ale, jak wiadomo, koder ma dziesięć pomysłów na sekundę, zatem także i ten został odłożony na półkę i szansa na jego realizację nie była zbyt duża.
Aż tu nagle dowiaduję, że w ramach jednego z przedmiotów w bieżącym semestrze (o wiele mówiącej nazwie Programowanie w technologii .NET) jest napisanie średniej wielkości aplikacji, wykorzystującej takie-a-takie elementy .NET Framework. Zamiast więc pisać kolejną pseudobazę jakichś niby-danych, pomyślałem więc, że mógłbym wziąć ten właśnie projekt. I tak zrobiłem.

Screen z nowej wersji programu ColorShopNie obyło się jednak bez większych i mniejszych modyfikacji i usprawnień, koniecznych aby program spełniał wymagania co do użytych technologii. Trudno powiedzieć, jak wpłynęły one na jego ostateczną postać, ale jedno jest prawie pewne: bez tego program miałby spore szanse nigdy nie powstać. Mogę więc spokojnie powiedzieć, że uczelnia w tym momencie zasponsorowała go – nie pieniędzmi, ale właśnie motywacją potrzebną do jego ukończenia. W końcu nic tak nie zachęca do pracy jak perspektywa zaliczenia jakiegoś przedmiotu ;)

A co do samego programu, to właściwie pozostało już tylko kilka mało programistycznych czynności końcowych, potrzebnych aby ColorShop 2.2 mógł zostać opublikowany w sieci – co powinno się niebawem stać.

Tags:
Author: Xion, posted under Applications, Programming, Studies » 1 comment

Zanim zapadnie cisza

2007-10-19 23:18

Symbole komitetów wyborczych wyborów parlamentarnych 2007Przez ostatnie tygodnie występowało u nas zjawisko, które ciężko było zignorować. Każda taka próba była zresztą zupełnie sprzeczna z intencjami tych, którzy za owym zjawiskiem stoją. Podstawowym założeniem rzeczonego procederu było bowiem przede wszystkim zwrócenie na siebie powszechnej uwagi, wzbudzenie zainteresowania, chociaż ostatecznie głównym osiągnięciem było chyba tylko powodowanie niezdrowych emocji. Tak, mówię oczywiście o kończącej się właśnie kampanii wyborczej. I zanim rozpocznie się ustawowy, 44-godzinny okres ciszy, nie zaszkodzi się nad tym przez chwilę zastanowić (gwoli ścisłości: na pewno mi to nie zaszkodzi ;D).

Już wiele razy słyszałem, że jak dotąd to najważniejsze wybory w historii III (IV?) RP i pewnie jest w tym sporo racji. Świadczy o tym choćby fakt, że według sondaży zdecydowana większość obywateli planuje w tym roku pójście do urn, co u nas nie zdarza się zbyt często. Pewien (i to, jak sądzę, spory) wpływ na ten stan rzeczy może mieć również wysyp różnego rodzaju serwisów zachęcających właśnie do głosowania.
Zaczęły się one pojawiać wkrótce po ogłoszeniu decyzji o wyborach i każdy z nich stara się chyba prześcignąć pozostałe w znajdowaniu różnych powodów, dla których warto pojutrze oddać swój głos na wybraną partię. Do ciekawszych stron tego typu należą chociażby:

  • glosujmy.org, gdzie możemy zrobić sobie “test na szarość” – czyli przekonać się, w jakim stopniu jesteśmy reprezentatywnym przedstawicielem społeczństwa :)
  • Daj Głos! – na tej stronie niejaki Viktor z Bielska zachęca do… pisania i rysowania po karcie do głosowania (jak zapewnia szef Państwowej Komisji Wyborczej, nie unieważnia to głosu), by wyrazić w ten sposób swoją opinię na temat sytuacji w kraju

Jeżeli zaś jesteśmy już przekonani, że głosować pójdziemy, to wypadałoby jeszcze wiedzieć, na kogo :) Naturalnie malkontenci zawsze mówią, że “znowu nie ma na kogo głosować”, ale prawie połowa społeczeństwa jakoś sobie z tym wyborem radzi. Można rzucać monetą, patrzeć na sondaże, zastanawiać się który lider ładniej wygląda itp., lecz chyba lepiej kierować się programami (nawet jeśli to ‘tylko obietnice’).
A jeśli nie mamy ochoty na ich studiowanie, to i tutaj pomaga nam Internet. Serwis Wybory 2007 Wirtualnej Polski oraz strona twojwybor.pl oferują testy, składające się odpowiednio z 20 i 30 pytań, na które można odpowiedzieć i poznać przystawalność naszych opinii do programów różnych partii politycznych. Jednoznacznej odpowiedzi zapewne nie uzyskamy, lecz dla zupełnie niezdecydowanych rezultat może być przydatny.

Tak czy siak, na coś wypadałoby się zdecydować. A przy okazji można też pozazdrościć tym, którzy głosować jeszcze nie mogą i takich dylematów nie muszą rozstrzygać :)

Co do obrazka po prawej, to niniejszym informuję, że widoczna na nim kolejność symboli komitetów wyborczych wynika wyłącznie porządku alfabetycznego ich nazw :)

Tags:
Author: Xion, posted under Internet, Life » 1 comment

Laptopy są sexy

2007-10-12 17:59
Carrie Bradshaw z laptopem
Carrie Bradshaw (Sarah Jessica Parker),
Seks w wielkim mieście

Komputery maleją. To pewnie nic odkrywczego, ale trudno by było temu zaprzeczyć. Już od dłuższego czasu poczciwe blaszaki z dużą prostokątna skrzynką są wręcz wypierane przez te mniejsze – o wiele szczuplejsze i, przede wszystkim, bardziej mobilne.
Właściwie to ostatnio laptop stał się prawie synonimem komputera. Wystarczy obejrzeć dowolny film, serial czy nawet reklamę, by stwierdzić, że zdecydowana większość PC-tów, jakie tam występują to właśnie komputery przenośne. I to nawet wówczas, gdy nigdy nie opuszczają one przytulnych czterech ścian.

Sam od kilku już miesięcy zastanawiałem się nad kupnem komputera przenośnego, a ostatnio rozważania te stały się nawet intensywniejsze :) Posiadanie laptopa ma sporo zalet, jak choćby to, że:

  • Można go zabrać ze sobą na uczelnię/do szkoły, co pozwala nie tracić czasu w trakcie (zbyt) licznych “okienek”. Dodatkowo jeśli jeszcze możemy skorzystać z lokalnego punktu dostępu do Internetu (standard w większości uczelni), to już nic więcej do szczęścia nie potrzeba. Ewentualnie poza nudnym wykładem, na którym można usiąść w jednym z tylnych rzędów ;]
  • Laptop przydaje się też bardzo podczas przeróżnych wyjazdów, jak choćby konferencja IGK. W końcu trzy dni bez własnego komputera to może być stanowczo zbyt długo :)
  • Wreszcie, nawet w domu notebook to przydatna rzecz. Trudno chyba wyobrazić sobie przyjemniejszą pozycję do programowania, grania, itp. niż pozycja półleżąca ;P

Toshiba Satellite A200Mając na uwadze powyższe argumenty (i pewnie nie tylko te) ostatecznie zdecydowałem się wczoraj na ten jakże ‘niezbędny’ zakup. I chociaż wybrany przeze mnie model nie jest może najwyższej jakości cudem techniki, ale do codziennej pracy czy nawet grania w niezbyt wymagające tytuły powinien w zupełności wystarczyć. Zresztą najważniejsze jest głównie to, aby bez problemów uruchomiło się na nim Visual Studio – z czym nie ma akurat najmniejszych problemów :)

Tags:
Author: Xion, posted under Computer Science & IT, Life » 8 comments

Back to school

2007-10-01 15:51

Spośród uczących się studenci są o tyle uprzywiluejowaną grupą, że ich wakacje są o cały jeden miesiąc dłuższe (oczywiście przy optymistycznym założeniu, że nie mają żadnych zaległości :)). Niestety wszystko musi się kiedyś skończyć, a początek października jest czasem nieuchronnego powrotu do zajęć. Na co osobiście oczekiwałem ze niecierpliwieniem już od jakiegoś czasu.

Ponadto nowy rok akademicki oznacza też, że znów większość czasu będę spedzał w Warszawie. Zdążyłem się już do tego całkowicie przyzwyczaić; trzeba bowiem przyznać, że duże miasta mają swój niezaprzeczalny urok. Wprawdzie stolica nie jest perełką architektury ani nie wprawia w zachwyt genialnością rozwiązań komunikacyjnych, to jednak z jakichś trudnych do określenia powodów dość szybko zyskała moją przychylność. Przynajmniej jeśli chodzi o tę jej część, którą z konieczności przebywałem i będę przebywać każdego dnia.

Zajęcią na uczelni to oczywiście pewne dodatkowe obowiązki, ale tych z każdym rokiem jest wyraźnie mniej. Mam więc uzasadnioną nadzieję, że uda mi się bez większych problemów pogodzić je z kodowaniem. Pogodzić rzecz jasna w sposób jednoznaczenie i wyraźnie faworyzujący kodowanie ;)


Author: Xion, posted under Studies » 5 comments

Nałóg wynajdywania nałogów

2007-09-17 23:03

Czasami czytając gazety i serwisy internetowe (ewentualnie śledząc to, co podaje telewizja), wydaje się, że jakiś temat przewija się nadspodziewanie często. Jak to ładnie ktoś powiedział, w końcu można zacząć bać się otwierać konserwę, aby na niego nie natrafić :) Z początku jednak można nie zdawać sobie z tego sprawy i dopiero któryś z rzędu artykuł uświadamia nam: “Ej, przecież już czytałem o czymś podobnym!”.

Screen z World of WarcraftW tym przypadku moją uwagę zwrócił ten tekst publikowany na Onecie. Opowiada on o grach sieciowych, a konkretniej o MMORPGach, a jeszcze konkretniej o grze World of Warcraft i grającej w nią pewnej dziewczynie. Muszę przy tym zaznaczyć, że nie jest to kolejny tekst z tezą streszczającą się w słowach: “jakie te gry są brutalne, bezwartościowe i w ogóle złe”, tylko całkiem porządne przedstawienie tematu. A tematem jest oczywiście uzależnienie od wspomnianych gier.
Przypomniało mi się wówczas, że w zeszłotygodniowym Newsweeku (37/2007) widziałem reportaż opisujący nałóg… tworzenia i utrzymywania kolejnych stron w Wikipedii. Okazuje się, że mechanizm funkcjonowania tej encyklopedii, w której każdy może edytować treść, ma swoją drugą stronę. Ktoś może bowiem tę treść po prostu zepsuć i aby temu przeciwdziałać, autor danego hasła z konieczności staje się jego strażnikiem. A jeżeli doda kolejne i kolejne strony, nagle może się okazać, że ich pilnowanie zajmuje mu większość wolnego (i nie tylko wolnego) czasu.
Na deser mogę jeszcze przytoczyć dzisiejszy nius z cyklu ‘Ktoś z Dalekiego Wschodu umarł po iluśtam godzinach grania’. Tym razem był to Chińczyk i jego “wynik” to trzy dni, a wszystko jak zwykle rozegrało się w anonimowej kafejce internetowej, gdzie nikt na nikogo nie zwraca uwagi.

Słowo-klucz łączące te wszystkie treści to oczywiście nałóg lub ewentualnie uzależnienie. Ich rodzajów przybywa ostatnio w niewiarygodnym tempie. Można powiedzieć, że “zwykłe” papierosy, alkohol czy narkotyki to już oklepane banały, a teraz “w modzie” jest co najmniej uzależnienie od wspomnianych gier, komputera czy Internetu albo pracy, zakupów, clubbingu, szybkiej jazdy samochodem, plotkowania czy jedzenia.
Dziwna to lista, prawda? Aż chciałoby się do niej dodać – powiedzmy – telefony, komunikację miejską, gazety… A zresztą, nie powinniśmy się ograniczać: należy jak najszybciej rozpoznać kliniczne objawy uzależnienia od elektryczności, wodociągów i centralnego ogrzewania :P Jak widać w miarę rozwoju medycyny faktycznie zaczyna się okazywać, że nikt tak naprawdę nie jest już zdrowy :)

Żeby więc nie pozostać w tyle, pragnę niniejszy oświadczyć, że sam jestem uzależniony od:

  • regularnego publikowania nowych notek na blogu (od tego przede wszystkim!)
  • codziennego czytania nowych cytatów z IRCa na bash.org.pl
  • przeglądania nowych wątków na forum Warsztatu i odpisywania na nie
  • uporczywego i niekończącego się dodawania nowych możliwości do swojej silniko-biblioteki C++
  • wymyślania i spisywania pomysłów na nowe programy, które potencjalnie mógłbym kiedyś zrealizować
  • realizowania mniej więcej 1% tych pomysłów :)
  • bezproduktywnego marnowania czasu na warsztatowym kanale IRC w tak zwanym międzyczasie

Lista ta dotyczy aczkolwiek tylko jednej dziedziny życia i z pewnością nie jest kompletna. Już po niej widać jednak, że mojemu zdrowiu zagraża całe mnóstwo paskudnych nałogów, z którymi powinienem czym prędzej zacząć walczyć.

Ale jak?… Chyba dla odmiany trzeba by zająć się z powrotem graniem w WoW ;D


Author: Xion, posted under Games, Life, Thoughts » 1 comment
 


© 2017 Karol Kuczmarski "Xion". Layout by Urszulka. Powered by WordPress with QuickLaTeX.com.