Archiwum kategorii Internet

Obserwując trendy

2007-12-27 15:18

Jako że rok zbliża się ku końcowi, w modzie są wszelkiego rodzaju podsumowania i retrospekcje. Wszędzie możemy więc przeczytać, co w mijającym roku było najważniejsze, najbardziej znaczące, najlepsze, najgorsze, najbardziej przykuwające uwagę, najnudniejsze i – przede wszystkim – najpopularniejsze. Trendy, jak wiadomo, zmieniają się błyskawicznie, lecz okazuje się, że można za nimi podążać przy pomocy… naszej ulubionej wyszukiwarki internetowej.

Logo Google TrendsIstnieje bowiem coś takiego jak Google Trends. Ta mało wyeksponowana część Google pozwala nam na dostęp do historycznych danych na temat częstości występowania różnych zapytań, kierowanych do wyszukiwarki.
Historia ta sięga początku 2004 roku; jest więc dość obszerna i jej przeglądanie daje interesujące i często zaskakujące wyniki. Jest tak zwłaszcza wtedy, gdy wybierzemy kilka wyrażeń i wyświetlimy zmiany ich popularności na jednym wykresie. Oto garść przykładów:

  • Wiadomo że w pojedynku dwóch świąt zdecydowanie wygrywa Gwiazdka… chyba że akurat zbliża się Wielkanoc. Wykres trendów może w tym przypadku swobodnie pełnić rolę kalendarza ;-)
  • Użytkownicy Windows cały czas utrzymują mniej więcej równą przewagę nad zwolennikami systemu spod znaku pingwina. Chociaż ci drudzy pewnie powiedzą, że akurat w tej konkurencji system Windows jest nieświadomie wspierany przez wszystkich, którzy w sieci szukają szklarzy :)
  • Patrząc na trendy możemy też ocenić, jak wiedzie się poszczególnym firmom branży IT – zwłaszcza tym, które od lat ze sobą rywalizują. W przypadku Intel vs AMD czy nVidia vs ATI stawka jest akurat bardzo wyrównana. Ale za to już od dwóch lat nic nie przebije Google – nawet Microsoft (oczywiście przy założeniu, że dane na temat zapytania Google są prawdziwe :])
  • Możemy również obejrzeć, jak wiedzie się dwom wiodącym bibliotekom graficznym. Zobaczywszy wynik szybko jednak stwierdzimy, że już od dawna wiodąca jest tylko jedna :P
  • A na deser możemy przyjrzeć się starciu gigantów, czyli wyborom najpopularniejszego języka programowania. Wyniki są… interesujące ;)

Lecz zanim zechcemy pod ich wpływem zmienić używane przez siebie narzędzia, warto wiedzieć, że pierwsza dziesiątka najczęściej wpisywanych do Google fraz (według Zeitgeist 2007) to:

1. iphone
2. badoo
3. facebook
4. dailymotion
5. webkinz
6. youtube
7. ebuddy
8. second life
9. hi5
10. club penguin

Brakuje chyba tylko Paris Hilton, eh? ;P Widać w każdym razie, że nie powinno się traktować wyszukiwarkowych trendów jako wyroczni w żadnej sprawie :)

  • RSS
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Reddit
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
Tagi:
Autor: Xion w Internet » Komentarze (3)

PageRank i pozorne rozproszenie Internetu

2007-12-11 22:13

Znana skądinąd wyszukiwarka Google korzysta z pomysłowego systemu oceniania „wartości” stron zwanego PageRank. W skrócie polega on na obliczeniu średniej ważonej z liczby linków prowadzących do danego dokumentu w sieci WWW. Wagą każdego łącza jest z kolei wartość PageRank jego strony źródłowej. Wynika stąd, że linki pochodzące od „bardziej wartościowych” stron są też skuteczniejsze w podbijaniu rangi stronom, do których wskazują. Naturalnie Google nie publikuje szczegółów algorytmu, ale wiadomo na przykład, że są w nim wykorzystywane… wartości własne pewnej macierzy :)

Wartość PageRank na Google ToolbarTo, dlaczego PageRank zwrócił moją uwagę, to jego wartość dla tej strony w porównaniu z innymi. Otóż choćby dla takiego Warsztatu ocena jest zaledwie o jeden większa, co wydaje się bardzo dziwne, jako że różnica w dziennej odwiedzalności jest mniej więcej dwudziestokrotna (nietrudno się domyślić, na czyją korzyść ;))
Skąd taki efekt? Po prostu w Google skala PageRank jest logarytmiczna, więc przyrost o 1 punkt oznacza tak naprawdę zwiększenie wartości pewną ilość razy, nie zaś dodanie stałej wartości. To w sumie dość logiczne, jeżeli weźmie się pod uwagę fakt, że kilka(naście/set) najpopularniejszych stron w rodzaju portali czy Wikipedia z łatwością przekroczyłoby skale arytmetyczne.
Jednocześnie widać też, że Internet tylko z pozoru jest siecią rozproszoną.Pod względem łącza mają swoje punkty węzłowe – są nimi wielkie routery przekierowujące gigabity sieciowego ruchu z całych państw i kontynentów. Natomiast jeśli chodzi o sieć spiętą hiperłączami, także mamy pewne kluczowe punkty – czyli witryny oznaczone wysokim współczynnikiem PageRank.

  • RSS
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Reddit
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
Tagi: ,
Autor: Xion w Internet » Dodaj komentarz

Jak ASP.NET naprawia HTTP

2007-12-06 12:42

Protokół HTTP i World Wide Web powstały już bardzo dawno temu, chociaż od tamtego czasu doczekały się całego mnóstwa usprawnień. Pewnie największym była możliwość generowania stron HTML dynamicznie przy użyciu skryptów CGI, PHP, i tak dalej. Dzięki temu strony umieją już całkiem sporo i nie są statycznymi dokumentami. Ich tworzenie zaczęło też bardziej przypominać pisanie normalnych aplikacji.

Pewne ograniczenia HTTP ciężko jest jednak przezwyciężyć. Największym jest chyba to, że serwery każde zgłoszenie (request), które do nich napływa, traktują zupełnie odrębnie i w oderwaniu od wszystkich innych. Działają więc na zasadzie pytanie-odpowiedź. Gdyby poszukać odpowiednika tego modelu w zwyczajnych programach, to byłyby nim narzędzia konsolowe obsługiwane w całości przełącznikami wiersza poleceń. W dobie interfejsów graficznych mieniących się wszystkimi kolorami palety RGB nie wyglądają one zbyt imponująco…
Dlatego też wszelkie platformy służące uruchamianiu aplikacji webowych starają się tę niedogodność jakoś obejść i umożliwić powiązanie poszczególnych żądań oraz przechowywanie danych pomiędzy nimi. Standardem jest mechanizm sesji, ale np. w PHP nigdy nie udało mi się do końca go zrozumieć :)

Logo ASP.NETOstatnio jednak z konieczności (nietrudno się domyślić, jakiej :)) zajmuję się ASP.NET i muszę przyznać, że tam cała sprawa została potraktowana nieporównywalnie lepiej. Przede wszystkim serwis jest tam rzeczywiście traktowany jako aplikacja, której instancja uruchamia się w momencie pierwszego requestu z danego hosta. Poszczególne strony przypominają też raczej okienka zwykłych programów, na których zamieszcza się kontrolki specyficzne dla ASP (przerabiane na wyjściu na HTML). I to ze wszystkimi konsekwencjami: one rzeczywiście istnieją na serwerze. To sprawia, że możemy np. pobrać dane formularza wypełnionego przed chwilą na poprzedniej stronie, po prostu czytając zawartość jej kontrolek.
Cała ta trwałość nie jest oczywiście aż tak daleko posunięta jak w tradycyjnych programach. Zdarza się (i to dość często), że musimy zwracać uwagę na to, kiedy strona może być przeładowywana. Ale i tak stanowi to spory postęp na przykład w stosunku do wspomnianego mechanizmu sesji (który naturalnie też jest dostępny).

Naturalnie wszystko to są jednak tylko obejścia do starego protokołu, który pierwotnie nie został zaprojektowany do tak złożonych zadań, do których się go obecnie wykorzystuje.

  • RSS
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Reddit
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
Tagi: ,
Autor: Xion w Internet, Programowanie » Komentarz (1)

Statystyki wejścia

2007-12-04 22:46

Koderzy wyróżniają się ponadprzeciętnym stopniem używania klawiatury, a pewnie i myszki. Miliony wciśnięć klawiszy, tysiące kliknięć i kilometry przejechane kursorem… Ale ile jest ich dokładnie? Można to policzyć jednym z wielu dostępnych programików. Samodzielnie napisanie takiej aplikacji też nie jest bardzo trudne: w Windows na przykład trzeba by użyć do tego mechanizmu hooków.

Jak każda zabawa, także i ta staje się jednak o wiele atrakcyjniejsza, jeśli w grę zaczyna wchodzić Internet :) Kiedyś funkcjonowało przedsięwzięcie znane jako Project Dolphin, którego celem było zliczanie wciśnięć klawiszy swoich użytkowników. Po rejestracji wystarczyło ściągnąć niewielki program klienta, działający w tle i wytrwale uaktualniający licznik stuknięć w klawiaturę. Co jakiś czas dane te były wysyłane na serwer.
Logo WhatPulseNa identycznej zasadzie działa serwis WhatPulse. Posiada on aczkolwiek nieco większe możliwości, jako że statystyki dotyczą też aktywności myszy, a ponadto umożliwia zakładanie osobnych profili dla różnych komputerów, na których pracujemy. Ogólna zasada jest jednak taka sama.

Co daje uczestnictwo w takim projekcie – naturalnie oprócz poświęcenia małej części zasobów systemowych? Oczywiście dozgonną satysfakcję i możliwość śledzenia rosnących numerków :) Można rzecz jasna wymyślać bardziej racjonalne wyjaśnienia, jak na przykład mierzenie wydajności programistycznej wskazywanej przez liczbę kilobajtów wklepanego tekstu. Ale ponieważ zliczane są absolutne wszystkie wciśnięcia (i zresztą nic więcej – nie jest to żaden keylogger), równie dobry wynik osiągnie i superprogramista, i nałogowy użytkownik IRC-a.

Najlepiej więc jest być naraz i jednym, i drugim :) Na pewno zaś nie zaszkodzi przyjrzeć się generowanym przez siebie statystkom. Mogą być całkiem dobrą, dodatkową motywacją do… pracy ;)

  • RSS
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Reddit
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks

W poszukiwaniu komunikatora idealnego

2007-11-21 10:12

Czy pamięta ktoś aplikację, która w Windows XP ma dość irytujący zwyczaj instalowania się, okazjonalnego włączania i działania przez cały czas w tle – nawet jeśli użytkownik nie za bardzo sobie tego życzy? Mam tu na myśli komunikator MSN Messenger. W Viście nie jest on już aczkolwiek składnikiem systemu i w razie potrzeby należy go osobno pobrać.
Logo Windows Live MessengeraTo właśnie zrobiłem za namową kolegi Asmodeusza i celem przyjrzenia się temu programowi, który obecnie zwie się zresztą Windows Live Messenger. Wnioski są takie, że w sumie jest to jeden z lepszych komunikatorów, jakich miałem okazję używać. Zwłaszcza dwie rzeczy zrobiły w nim na mnie pozytywne wrażenie. Pierwsza to rozbudowane możliwości zarządzania kontaktami i ustawiania różnych wzajemnych uprawnień, jak np. osób, które mogą nas widzieć niezależnie od naszego statusu. Drugą jest istniejąca obok zwykłego wysyłania plików funkcja ich współdzielenia, pozwalająca tworzyć katalogi dostępne dla nas i wybranych przez nas osób. Może nie jest to rozwiązanie na miarę rozbudowanego systemu kontroli wersji, ale kto wie – do prostych zastosowań może być wystarczające.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że w tym komunikatorze lista kontaktów zionie pustką :) W Polsce niestety tkwi on w tym zamkniętym, błędnym kole: (prawie) nikt go nie używa, bowiem… (prawie) nikt go nie używa. Raczej nie zanosi się więc, by mogło się to zmienić.

Logo Gadu-GaduZ kolei znane skądinąd Gadu-Gadu „cierpi” na podobną przypadłość. Tyle że tutaj owo sprzężenie zwrotne jest dodatnie i duża liczba użytkowników jest świetnym podłożem dla dalszego wzrostu liczby użytkowników. Tak się nadal dzieje mimo wręcz przysłowiowej niestabilności serwerów, mechanizmu przesyłania plików który częściej nie działa niż działa oraz braku jakichkolwiek zaawansowanych funkcji, zwłaszcza związanych z zarządzaniem kontaktami.
Na Gadu-Gadu wszyscy lubią więc narzekać, lecz mało kto poszukuje alternatywy. Dlaczego? Ano właśnie dlatego, że… mało kto to robi :) „Logika” instynktu lemingów jest niestety nieubłagana.

Logo SkypeA alternatywą mógłby być na przykład Skype, który nie przegrywa już na starcie z powodu małej liczby użytkowników. Przeciwnie, jest ich całkiem sporo, ale utarło się już, że program ten służy w zasadzie wyłącznie do rozmów głosowych. Otóż nie: ten sposób porozumiewania się oferuje dzisiaj każdy szanujący się komunikator, a Skype posiada też wszystkie inne funkcje, które są potrzebne w programie tego typu.
Lecz to oczywiście nie gwarantuje sukcesu. Wiele bardzo funkcjonalnych komunikatorów o sporych możliwościach nie przebiło się do szerszej świadomości, gdyż najwyraźniej najważniejszym kryterium decydującym o wyborze jest tutaj przyzwyczajenie. A te, jak wiadomo, bardzo trudno się zmienia.

  • RSS
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Reddit
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks

Finalne demo Rega

2007-11-20 0:31

Regedit zaprezentował dzisiaj w końcu demko prezentujące możliwości jego silnika, który – jak sam utrzymuje – niedawno ukończył. Wprawdzie ja nadal mam wątpliwości, czy wyrazy ‘silnik’ i ‘ukończony’ w ogóle powinny pojawiać się obok siebie, ale nie zmienia to faktu, że przynajmniej aktualnie istniejąca część jego engine‘u prezentuje się imponująco. Moje gratulacje!

The Final Quest by Regedit - screen z dema The Final Quest by Regedit - screen z dema The Final Quest by Regedit - screen z dema

Po więcej szczegółów zapraszam tutaj:

The Final Quest

A ja w międzyczasie mogę dumać nad tym, ile to jeszcze miesięcy i lat zajmie mi dojście do podobnego poziomu ;)

  • RSS
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Reddit
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks

Tu byłem?…

2007-11-08 21:05

Chyba czas się opatentować. Rozumiem, że mogę mieć czasem kłopoty z doborem przeróżnych loginów czy innych identyfikatorów, że o domenach czy adresach e-mail nie wspomnę. Wiadomo, że Internet zatacza coraz szersze kręgi. To wszystko można zaakceptować, ale co da się powiedzieć o tym:

Xion na ścianie ;]

Pic na wodę, fotomontaż? Nie, autentyczne zdjęcie pewnego krakowskiego muru, wykonane przez kolegę Asmodeusza. Sam nie wiem, co mam o tym myśleć :)

  • RSS
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Reddit
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks

Autor: Xion w Internet, Życie » Komentarze (3)
 



© 2010 Karol Kuczmarski "Xion". Layout by Urszulka. Powered by WordPress with QuickLaTeX.com.