Monthly archive for September, 2011

Piękna i JavaScript

2011-09-29 22:15

Publikuję slajdy z prezentacji The Beauty and the JavaScript, którą wygłosiłem w zeszły poniedziałek w ramach Polidea Talks – cyklu wykładów wygłaszanych w różnych odstępach czasu przez osoby pracujące w Polidei. Jak sugeruje nazwa, rzecz dotyczyła języka JavaScript i bynajmniej nie przedstawiała go w specjalnie pozytywnym świetle ;) Chciałem aczkolwiek pokazać, że przy odrobinie dobrej woli i zręcznym unikaniu pułapek da się z nim żyć, co obecnie jest często koniecznością.

File: The Beauty and the JavaScript  The Beauty and the JavaScript (27.6 KiB, 870 downloads)

Sama prezentacja jest też pewnego rodzaju ciekawostką, bo została przygotowana jako dokument HTML do oglądania w przeglądarce WWW. Do renderowania slajdów używa biblioteki S5, która napisana została w – a jakże – JavaScripcie. Rozwiązanie to sprawdziło się zresztą całkiem nieźle w przypadku prostych slajdów, takich jak niniejsze.

Całość jest też dostępna jako gałąź w repozytorium na GitHubie.

Tags: , ,
Author: Xion, posted under Events, Programming » 5 comments

pyduck – biblioteka do interfejsów w Pythonie

2011-09-26 22:16

Czas pochwalić się swoim nowym dziełem. Nie jest ono bardzo imponujące ani specjalnie duże. Mam jednak nadzieję, że będzie ono przydatne dla tego (wąskiego) grona odbiorców, do którego jest skierowane.

Mam tu na myśli niewielką biblioteką do Pythona, która ma na celu poprawienie użyteczności jednej z głównych, ideowych cech języka – tak zwanego typowania kaczkowego (duck typing). Geneza tego terminu jest oczywiście wielce intrygująca, ale założenie jest proste. Zamiast czynić obietnice i jawnie deklarować implementowane interfejsy, obiekty w Pythonie “po prostu są” i zwykle próbują być od razu używane do założonych celów. Jeśli okażą się niekompatybilne (np. nie posiadają żądanej metody), wtedy oczywiście rzucany jest wyjątek. Pythonowska praktyka polega więc na przechodzeniu do rzeczy bez zbędnych ceregieli i obsłudze ewentualnych błędów.

Ma to rzecz jasna swoje zalety, ma też wady, a czasami może również rodzić problemy, jeśli błąd spowodowany niekompatybilnością obiektu ujawni się za późno. Z drugiej strony brak konieczności jawnego specyfikowania implementowanych interfejsów to spora zaleta. Najlepiej więc byłoby jakoś połączyć te dwa światy i umożliwić wcześniejsze sprawdzenie możliwości obiektu…

Jak można się pewnie domyślić, to właśnie próbuje umożliwić mój framework, noszący wdzięczną nazwę pyduck. Dodaje on do Pythona mechanizm interfejsów bardzo podobny do tego, który obecny jest w języku Go. Najważniejszą jego cechą jest właśnie fakt, że w konkretnych typach interfejsy są implementowane niejako automatycznie – wystarczy, że mają one odpowiednie metody. Samo sprawdzenie, czy obiekt implementuje dany interfejs polega zaś na faktycznym zaglądnięciu w listę jego metod, a nie weryfikacji jakichś jawnych deklaracji.

Inaczej mówiąc, nie czynimy tutaj żadnych obietnic odnośnie obiektu, ale wciąż mamy możliwość kontroli, czy nasze wymagania są spełnione. Najlepiej ilustruje to oczywiście konkretny przykład:

  1. from pyduck import Interface, expects
  2.  
  3. class Drawable(Interface):
  4.     def get_bounds(self): pass
  5.     def draw(self, canvas): pass
  6.  
  7. class Canvas(object):
  8.     @expects(Drawable)
  9.     def draw_object(self, obj):
  10.         bounds = obj.get_bounds()
  11.         self.set_clipping_bounds(bounds)
  12.         obj.draw(self)

Zaznaczamy w nim, że metoda Canvas.draw_object spodziewa się obiektu zgodnego z interfejsem Drawable. Jest on zdefiniowany wyżej jako posiadający metody get_bounds i draw. Sprawdzenie, czy rzeczywisty argument funkcji spełnia nasze wymogi, zostanie wykonane przez dekorator @expects. Zweryfikuje on obecność i sygnatury metod wspomnianych metod.
Dzięki temu będziemy mogli być pewni, że mamy do czynienia z obiektem, który rzeczywiście potrafi się narysować. Jego konkretna klasa nie będzie musiała natomiast nic wiedzieć na temat interfejsu Drawable ani jawnie deklarować jego wykorzystania.

Po więcej informacji zapraszam oczywiście na stronę projektu na GitHubie. Ewentualnie można też od razu zainstalować paczkę, np. poprzez easy_install:

  1. $ sudo easy_install pyduck

A ponieważ wszystko open source jest zawsze wersją rozwojową, nie muszę chyba wspominać, że z chęcią witam pull requesty z usprawnieniami i poprawkami :>

Tags: , , , ,
Author: Xion, posted under Programming » 1 comment

class Fish extends Animal?…

2011-09-22 22:24

Pisałem już wcześniej o tym, że ostatnimi czasy programowanie obiektowe nie ma zbyt dobrej prasy i swego rodzaju modą stało się jego krytykowanie. Nie jest to oczywiście trend zupełnie pozbawiony podstaw. Z jednej bowiem strony dla pewnych problemów lepsze wydają się inne paradygmaty: np. dla modelu żądanie-odpowiedź (typowego dla aplikacji webowych) najwyraźniej całkiem dobrze sprawdza się programowanie funkcyjne. Z kolei zastosowania wymagające dużej wydajności (np. programowanie grafiki 3D czasu rzeczywistego) mogą istotnie nie tolerować narzutu związanego z polimorfizmem funkcji wirtualnych – albo przynajmniej tak się wydaje tym, którzy się nimi zajmują.

Sądzę jednak, że spory udział ma tu też pewien powszechny (niestety) zwyczaj krytykowania rzeczy, których nie do końca rozumiemy. Szerokie kręgi zatacza bowiem pewien specyficzny sposób opacznego interpretowania idei OOP-u. Jego źródła upatruję w wielu (może nawet większości) kursach, książkach, tutorialach, artykułach i wszelkiego rodzaju materiałach instruktażowych dla początkujących adeptów programowania. Sam dodałem swój niechlubny wkład do tego stanu rzeczy, do czego się tu otwarcie przyznaję. No cóż, nikt mnie ostrzegł – ani wtedy (czyli jakieś 6 lat temu), ani nawet teraz.
A ostrzeżenie jest absolutnie niezbędne. Także dlatego, że co najmniej raz słyszałem, jak owo mylne pojęcie na temat OOP-u stało się poważnym argumentem w rzeczowej poza tym dyskusji na temat jego zalet i (głównie) wad. Nawet ważniejszym powodem jest jednak to, iż niewłaściwa interpretacja założeń programowania obiektowego może prowadzić do źle zaprojektowanych systemów, które trudno się potem konserwuje i rozbudowuje.

O jakiego więc rodzaju konfuzji tu mówimy?

O bocie, który rozmawia

2011-09-17 22:55

Sporo szumu zrobiła ostatnio informacja o tym, że pewien chatterbot (program udający rozmowę tekstową i/lub głosową) z sukcesem przebrnął przez test Turinga. Przebiła się ona nawet do mediów ogólnych, co zwykle oznacza jedną z dwóch rzeczy: albo wydarzenie jest naprawdę ważne, albo wybitnie wyolbrzymione.
Niestety, w tym przypadku mamy do czynienia raczej z tym drugim wariantem.

Dla porządku warto oczywiście przypomnieć, o co tu właściwie chodzi. Test Turinga był zaproponowany w pierwszej połowie zeszłego stulecia jako jedna z możliwości odpowiedzi na pytanie o to, czy komputery mogą “myśleć”. Ogólna idea jest tu bardzo prosta: jeśli maszyna będzie dla postronnego rozmówcy nieodróżnialna od człowieka, wtedy przechodzi test pozytywnie. Szczegóły dotyczą rzecz jasna dokładnego sposobu przeprowadzenia testu: medium komunikacji (np. konsoli tekstowej), dozwolonego czasu odpowiedzi, a przede wszystkim sposobu oceny – co obejmuje chociażby ilość sędziów i metodę ustalania werdyktu.
W przypadku Cleverbota mówimy o rezultacie trochę lepszym niż rzut monetą (ale statystycznie istotnym): 59.3% rozmówców uznało, że mają do czynienia z człowiekiem. W tym samym scenariuszu faktyczni ludzie uzyskiwali wynik… 63.3%. Najwyraźniej komputery są już całkiem blisko, by być lepsze od ludzi w… udawaniu ludzi :)

Czy jednak wynika z tego faktu cokolwiek znaczącego? Nawet jeśli uznamy, że rzeczywiście mamy tu do czynienia z pierwszym sukcesem w teście Turinga (bo diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach), to nie wydaje mi się, aby wydarzenie to było czymś więcej niż tylko historycznym symbolem. Mamy tu oczywiście do czynienia ze sztuczną inteligencją (AI), lecz jest ona podobnej klasy co programy do rozpoznawania obrazu i dźwięku, algorytmy szachowe czy systemy automatycznego wnioskowania w stylu 20Q. W każdym z tych przypadków chodzi o wykonywanie określonego zadania, które zazwyczaj lepiej wychodzi ludziom niż komputerom. Sposób zaatakowania problemu jest też zawsze taki sam i polega na rzuceniu na front odpowiednio dużej mocy obliczeniowej, opcjonalnie wspartej pokaźnym zbiorem danych.

Tak też robi Cleverbot, będący w gruncie rzeczy silnikiem do przeszukiwania bazy wiedzy w odpowiedzi na zapytania pisane w określonym języku (w tym przypadku angielskim). Został stworzony w konkretnym celu i okazał się być w swojej domenie wystarczająco dobry, by zacząć konkurować z ludźmi. Dokładnie tak, jak kiedyś Deep Blue – który przynajmniej nie twierdził, że jest jednorożcem ;]

Tags: , ,
Author: Xion, posted under Computer Science & IT, Events » 4 comments

Ujemna wartość bezwzględna?…

2011-09-13 22:31

Każdemu absolwentowi szkoły podstawowej (mam nadzieję, że wciąż podstawowej…) powinna być znana poniższa funkcja:

\displaystyle |x| =  \begin{cases}   x & \text{dla } x \ge 0 \\   -x & \text{dla } x < 0 \end{cases}

Tak, jest to zwyczajna wartość bezwzględna, znana również jako moduł liczby. Jej formalna definicja gwarantuje, że |x| \ge 0 dla każdego x \in \mathbb{R}. Innymi słowy, wartość bezwzględna nigdy nie może być ujemna. Nic więc dziwnego, że używamy jej chętnie w tych właśnie sytuacjach, gdy interesuje nas tylko dodatnia połowa osi liczb. Oto bardzo prosty przykład:

  1. private Random random = new Random();
  2. private int identifier = -1; // niezainicjowany
  3.  
  4. private void generateIdentifier() {
  5.     identifier = Math.abs(random.nextInt());
  6. }
  7.  
  8. public boolean isInitialized() {
  9.     return identifier >= 0;
  10. }

Mamy tu elementarną sztuczkę, polegającą na początkowym przypisaniu polu identifier wartości spoza zwykłej dziedziny (-1), co oznaczać ma brak identyfikatora. Możemy tak zrobić, bo dzięki wartości bezwzględnej (funkcji Math.abs) generowane losowe identyfikatory będą zawsze dodatnie.

Albo raczej prawie zawsze

Tags: , ,
Author: Xion, posted under Programming » 1 comment

Eksperyment z losowymi ciągami

2011-09-06 20:51

Zdarzyło się dzisiaj, że musiałem zaimplementować rozwiązanie wyjątkowo klasycznego problemu. Siląc się matematyczny formalizm, mógłbym go zdefiniować następująco:

  • Mamy dany zbiór A=\{a_1, \ldots, a_n\} dowolnych elementów a_i oraz liczbę naturalną k \in N.
  • Szukamy ciągu S=<s_1 , \ldots, s_k> k elementów s_i \in A.

Krótko mówiąc, chodzi o trywialną wariację z powtórzeniami. Ambitne to zadanie jest w sumie nawet mniej skomplikowane niż częste ćwiczenie dla początkujących pt. losowanie Lotto, więc po chwili wyprodukowałem coś podobnego do kodu poniżej:

  1. import random
  2.  
  3. def k_permutation(elems, k=None):
  4.     k = k or len(elems)
  5.     res = []
  6.     while k > len(res):
  7.         next = elems[random.randrange(0, len(elems)]
  8.         res.append(next)
  9.     return res

I na tym pewnie historia by się zakończyła, gdybym nie przypomniał sobie, że Python domyślnie potrafi obsługiwać naprawdę duże liczby. (Może nie aż tak duże jak te tutaj, ale jednak dość spore ;]). Obserwacja ta daje się bowiem połączyć z inną: taką, iż ciąg elementów z pewnego zbioru jest równoważny liczbie w systemie o podstawie równej mocy tego zbioru. Taka liczba jest oczywiście bardzo duża w prawie każdym praktycznym przypadku, lecz to nie umniejsza w niczym prawdziwości stwierdzenia. Jest ono zresztą z powodzeniem wykorzystywane w systemach kryptograficznych w rodzaju RSA.

Postanowiłem więc i ja z niego skorzystać. Przynajmniej teoretycznie fakt ten powinien dawać lepsze rezultaty, zamieniając k losowań na tylko jedno – tak jak poniżej:

  1. def k_permutations_bignum(elems, k=None):
  2.     k = k or len(elems)
  3.     max_seq_num = len(elems) ** k
  4.     seq_num = random.randrange(0, max_seq_num) # (zob. 3. komentarz)
  5.     res = []
  6.     while seq_num > 0:
  7.         seq_num, next = divmod(seq_num, len(elems))
  8.         res.append(elems[next])
  9.     return res

Doświadczenie z kolei uczyłoby, że bezpośrednie aplikowanie dziwnych matematycznych koncepcji do programowania rzadko miewa dobre skutki ;) Jak więc jest w tym przypadku?…

Tags: , , , ,
Author: Xion, posted under Math, Programming » 4 comments

Proste formaty tekstowe

2011-09-02 23:02

Wprawdzie dobry kod znaczy więcej niż tysiąc słów, ale czasami kawałek dokumentacji jest po prostu nieodzowny. Osobiście uważam, że w tym względzie liczy się prostota i zaprzęganie do pracy takich formatów jak .doc czy nawet .pdf jest niemal zawsze grubą przesadą. Jest o wiele łatwiej, jeśli dokument daje się edytować zwyczajnym edytorem tekstowym.

Ale nawet wśród czysto tekstowych formatów występuje całkiem spora różnorodność. Mamy chociażby kilka opartych na XML-u – takich jak DocBook – że nie wspominając o nieśmiertelnym \tau\epsilon\chi-u. Te i im podobne są językami znacznikowymi (markup languages) i poza sporymi możliwościami mają jedną wadę: są rozwlekłe. Stosunek “sygnału do szumu” nie jest w nich specjalnie wysoki, przez co w swojej surowej formie są one trudniejsze w czytaniu – a więc i w edycji.

Tej w wady są w dużym stopniu pozbawione formaty w stylu wiki, przypominające trochę różne spontaniczne pomysły na formatowanie czystego tekstu spacjami, myślnikami i gwiazdkami. Czasami nie mają one często zaawansowanych możliwości pozwalających na przykład na wstawianie tabel, ale w zakresie oferowanej funkcjonalności są zaskakująco często wystarczające. Z pewnością wystarczają chociażby do postów na forach czy ticketów w systemach do śledzenia błędów.

Jest tylko pewien szkopuł: jest ich mnóstwo. Poza kilkoma wariantami składni wiki, mamy też takie wynalazki jak Markdown albo reStructuredText. W sumie jednak stanowią one tylko część tych co bardziej znanych. Sytuacja przypomina tu trochę pewien szczególny komiks z xkcd. Skutkiem tego jest często konieczność sprawdzania, jakiej to składni używa akurat ta konkretna strona, na której piszemy post lub komentarz, jeśli tylko nie robimy tego regularnie.

Na szczęście przyswojenie sobie nowej składni tego rodzaju nie jest przeraźliwie wyczerpującym wysiłkiem umysłowym ;-) Niekiedy sprawę upraszcza też fakt wspierania przez dany serwis więcej niż jednego standardu – tak robi na przykład GitHub. I dlatego nawet istnienie kilkunastu podobnych formatów nie wydaje się być jakimś szczególnie wielkim problemem.
Porównajmy to chociażby z hipotetyczną sytuacją, gdy w użyciu jest kilka formatów podobnie rozbudowanych i skomplikowanych co XML… Brr :)

Tags: , ,
Author: Xion, posted under Applications, Programming » Comments Off on Proste formaty tekstowe
 


© 2017 Karol Kuczmarski "Xion". Layout by Urszulka. Powered by WordPress with QuickLaTeX.com.