Wyroby komputeropodobne

2011-04-12 23:46

Jeszcze sześć, siedem lat temu sprawa była jasna: komputer to takie dużo pudełko stojące pod biurkiem, a także dołączony do niego (niezbyt wtedy duży) monitor oraz klawiatura i myszka. Laptopy wciąż nie były specjalnie powszechne (a przynajmniej nie w Polsce), telefony komórkowe nadal służyły głównie do dzwonienia i SMS-owania, a słowo ‘tablet’ kojarzyło się niemal wyłącznie ze specjalistycznym sprzętem dla grafików.
Od tamtych czasów (wcale nie takich “starych i dobrych”, swoją drogą) zmieniło się jednak bardzo wiele, jeśli chodzi o bogactwo form i rodzajów zaawansowanych urządzeń elektronicznych zbliżonych do komputerów. Okazało się też, że tradycyjne komputery biurkowe to tylko jedna opcji do wyboru i to nawet niekoniecznie główna i preferowana. Krótko mówiąc poczciwe blaszaki przestały być niezastąpione.

Od tego momentu rozpoczął się proces różnicowania urządzeń wciąż nazywanych mniej lub bardziej potocznie komputerami, jak również pojawiania się takich, które dopiero na drugi rzut oka zdają się zasługiwać na to miano. Oprócz aż nazbyt już oczywistych laptopów czy netbooków, a także coraz bardziej popularnych, ale wciąż wątpliwie użytecznych tabletów mamy też nieco bardziej egzotyczne i wyspecjalizowane wynalazki. Interesującą opcją są chociażby e-czytniki, powoli acz nieprzerwanie zmieniające sposób czytania książek, bez wątpienia przyczyniając się zresztą do wzrostu czytelnictwa.
Częstym zarzutem wobec tego rodzaju komputeropodobnych wyrobów jest to, że służą one jedynie do “konsumpcji contentu” (czyli głównie mediów), natomiast domena twórcza zarezerwowana jest wciąż dla pecetów. Wydaje się to przynajmniej częściowo trafioną tezą, jednak powoli i to zaczyna się zmieniać. Powstają nawet takie urządzenia, których twórcze możliwości bardzo ciężko byłoby imitować zwykłym komputerom – jak chociażby swego rodzaju elektroniczna wersja kartki papieru.

Prawdopodobnie najciekawszym aspektem tych przemian form komputerowej elektroniki jest fakt, iż – o ile tylko długoterminowa pamięć nie zawodzi mnie zupełnie – były one w całkiem znaczącym stopniu przewidziane. Szczegóły naturalnie się nie zgadzają, gdyż na początku stulecia modne były raczej prognozy, że urządzenia elektroniczne staną się chociaż w pewnym wymiarze częścią garderoby. Świetnym przykładem są różne “magiczne” funkcje okularów w wielu filmach akcji – jak choćby w początkowej sekwencji Mission Impossible II (rok 2000).
To się oczywiście nie sprawdziło… w powszechnym użyciu (bo prototypy naturalnie są). Myślę jednak, że przy obecnym kierunku ewolucji sprzętu możemy spodziewać się przynajmniej równie efektownych gadżetów w niezbyt odległej przyszłości. Jak zwykle okaże się, iż nie mieliśmy bladego pojęcia, do czego coś może się przydać, dopóki ktoś tego czegoś nie stworzy :)

Tags: , , ,
Author: Xion, posted under Computer Science & IT, Thoughts »


8 comments for post “Wyroby komputeropodobne”.
  1. noisy - Krzysztof Szumny:
    April 13th, 2011 o 0:03

    Era post-PC jak głoszą niektórzy właśnie się zaczeła. Jest w tym trochę racji. Urządzeń, które nas otaczają, które jednocześnie są podłączone do internetu wciąż przybywa.

    Zachwycamy się tym, czym możemy się łączyć z internetem… jednak jak dla mnie dużo ciekawszą zabawą jest przewidywanie co będzie następne :)

    Osobiście obstawiam, że w ciągu najbliższych 10 lat na rynku dostępne będą np. lodówki potrafiące same zamawiać brakujące produktu. Śpiew przyszłości? Nie sądzę… wiedzieliście, że najpopularniejsze witryna w Angli to strona Tesco? Już teraz zadziwiająco lepszą sprzedaż mają podobno lodówki z wyświetlaczem na obudowie ;)

    Gdzieś kiedyś widziałem prototyp “internetowego lustra”, które podczas porannej toalety mogło nas raczyć różnego rodzaju contentem. Czy nie milej było by myć zęby lub też golić się oglądając najnowszy odcinek dilberta? :)

    Same telefony, już dawno telefonami przestały tak naprawdę być ;) Prawda jest taka, że bardziej przejmują one rolę uniwersalnego kontrolera, którego PC-tom zawsze brakowało. Już teraz np. znane jest (i podobno używane… (choć jak dla mnie to ma za dużo wspólnego z wielkim bratem)) rozwiązanie firmy Google jakim jest Latitude. Słyszałem o grach których celem jest pojawienie się ze swoim telefonem z włączonym GPSem w konkretnym miejscu (sposób na wyciągnięcie ludzi sprzed komputerów?).

    Obecnie PCty stanowią tak naprawdę bazę, stację do której często się synchronizujemy. Produkty firmy Apple cierpią właśnie na tą konieczność. Jednak Google za pomocą swojego Androida (no i przecież Chrome OSem) pokazuje, tak naprawdę, że przyszłość będzie w chmurze.

    Ciekawą rzeczą jest z kolei fakt, że niektóre regiony świata omijają etap PCtów od razu przeskakując do urządzeń mobilny. Chyba najlepszym tego przykładem mogą być Indie, w których to większość spośród kilkudziesięciu milionów internautów w życiu nie korzystała z komputera.

    Tak jak konsola – relikt przeszłości, jest ciągle powszechnie używana przez programistów, tak samo zapewne PCty będą miały przedłużone swoje życia właśnie dzięki nam, bo między innymi programiści mają właśnie świadomość tego, co może stać się z prywatnymi danymi…(wolimy je trzymać u siebie niż w chmurze).

  2. noisy - Krzysztof Szumny:
    April 13th, 2011 o 0:06

    mam wrażenie, że moja dość długa wypowiedź, którą tak pracowicie tworzyłem, poszła się… gdzieś przejść.

    Jedyne co się wstawiło to pusty komentarz…

  3. Kamil:
    April 13th, 2011 o 7:30

    Jest jeszcze najwiekszy wyswietlacz w mieszkaniu o ktorym nie wspomniales – telewizor. On tez predzej niz pozniej stanie sie pelnosprawnym narzedziem do przegladania sieci. Najwieksi producenci juz pozwalaja wyswietlac materialy np z YT czy Picassy. Problemem pozostaje tylko pilot do telewizora. O ile przegladanie galerii zdjec, czy ogladanie filmow z YT byloby mozliwe za pomoca pilota, jakas tam nawigacja po stronach od biedy tez. To klikanie w link czy wpisywanie adresow stron jest juz mocno uciazliwe.

  4. Agares:
    April 13th, 2011 o 10:55

    @Kamil Mój telewizor(Philips 32PFL8404 – czy jakoś tak ;]) ma pełnoprawną Operę(fabrycznie) – klikanie w link to nie jest problem, a wpisywanie adresów – no cóż, od biedy się da. Szkoda że nie można sobie w USB klawiatury podłączyć, wtedy przeglądanie internetu było by prościutkie i milutkie :).

  5. Xion:
    April 13th, 2011 o 12:22

    @noisy: Komentarz jest ale nie chce się wyświetlić. Istnieje szansa, że odkryłeś bug w WordPressie :)

    Update: Wyizolowałem błąd polegajacy na… linku, który miałeś w komentarzu. Teraz muszę dojść, który plugin powoduje błąd :)
    Update #2: Wszystko wskazuje na to, że jest to jednak błąd w samym WordPressie (!). Chyba czas na ticket ;]

  6. Kamil:
    April 14th, 2011 o 10:24

    @Agares – Nie wiem czy normalna klawiatura komputerowa to jest dobry pomysl, bo jest ona relatywnie patrzac dosc duza i malo poreczna, zwlaszcza ze w przypadku telewizora bylaby uzywana do wpisywania niewielkiej ilosci tekstu. Poreczniejszy wydaje mi sie normalny pilot z jakims malym trackballem i wysuwana klawiatura QWERTY jak w telefonach.

  7. Kamil:
    April 14th, 2011 o 10:29

    Z drugiej strony jest jeszcze cala masa kontrolerow kinetycznych, eyetrackerow ktore w przyszlosci moga zastapic klasyczna mysz i klawiature. Do pracy biurowo-programistycznej to sie moze nie nadac, ale do szerokopojetej rozrywki juz tak.

Comments are disabled.
 


© 2017 Karol Kuczmarski "Xion". Layout by Urszulka. Powered by WordPress with QuickLaTeX.com.