Regulacja głośności jako porażka funkcjonalna

2011-02-21 19:36

Fajnie jest używać oprogramowania, które da się łatwo dopasować do swoich upodobań – zwłaszcza, jeśli da się to zrobić łatwo, szybko i intuicyjnie, bez konieczności czytania długich manuali. Niestety, konstruowanie interfejsu udostępniającego szeroką funkcjonalność oraz wcześniej wspomniane cechy nie jest łatwe. Dla mnie dobrym przykładem tego, co może pójść źle podczas próby uszczęśliwienia użytkownika mnogością opcją i elastycznością konfiguracji jest banalny na pierwszy rzut oka mechanizm: regulacja głośności dźwięku w komputerach PC.

Problem z nim związany polega – mówiąc ogólnie – na rozbiciu zagadnienia na mniejsze fragmenty (dzięki czemu w teorii uzyskujemy większą kontrolę nad każdym z nich) bez zastanowienia się nad niepożądanymi efektami wzajemnych relacji między tymi fragmentami. Regulacja głośności w komputerach PC występuje bowiem obecnie nie w jednym, a w kilku miejscach. W skrajnych przypadkach może być ich więcej, niż da się policzyć na palcach jednej dłoni, gdy w grę wchodzi:

  • sprzętowe pokrętło głośności, będące częścią słuchawek, zestawu głośników lub kontrolek na obudowie laptopa
  • globalne, systemowe ustawienie głośności dźwięku (w Windows dostępne po kliknięciu na ikonkę w zasobniku)
  • globalne ustawienie głośności regulowane w panelu kontrolnym sterownika karty dźwiękowej
  • systemowy poziom dźwięku ustawiany dla każdego z głośników (centralnego, subwoofera, itd.)
  • systemowy poziom dźwięku ustawiany dla poszczególnych aplikacji lub komponentów systemowych
  • właściwy dla aplikacji (np. gier) poziom głośności ustawiany w samym programie

Ałć. Sporo tego, prawda? W celu usprawiedliwienia tego bałaganu można argumentować, że za prawie każdy z elementów tej listy odpowiada ktoś, jako że znajdują się one w rożnych warstwach abstrakcji. Tak też w teorii powinniśmy je traktować i nawet czerpać korzyści z tego faktu, na przykład poprzez przyciszenie efektów dźwiękowych w grze na rzecz muzyki z działającego w tle odtwarzacza.
Teoria zaś, jak wiemy, niczym nie różni się od praktyki – ale tylko w teorii. W praktyce możemy mieć zupełnie inny przypadek użycia, kiedy na przykład próbujemy rozmowy przez komunikator i stwierdzamy, że nie słyszymy drugiej strony wystarczająco głośno. Będąc rozsądnym użytkownikiem (optymistyczne założenie ;]) udamy się wpierw do ustawień programu i tam wyregulujemy głośność. Ale jeśli to nie pomoże, zapewne w drugim kroku pokręcimy odpowiednim pokrętłem lub przesuniemy globalny systemowy suwak. W konsekwencji następny chord.wav czy inny dźwięk będący częścią UI systemu może nam dostarczyć, mówiąc oględnie, zaskakująco intensywnych wrażeń słuchowych ;)

To jest właśnie przykład niepożądanej interakcji pomiędzy zachodzącymi na siebie fragmentami zagadnienia. Ale w przypadku regulacji głośności nawet pożądane interakcje nie są oczywiste. Czy łatwo jest bowiem określić, w jaki sposób X% nadrzędnego i Y% podrzędnego poziomu dźwięku przełoży się na to, co ostatecznie usłyszymy w głośnikach? Wymaga to chwili zastanowienia, a przecież mówimy tu o czynności, którą powinno się wykonywać automatycznie, bezwiednie i niemal zupełnie nieświadomie! Nie spodziewam się też, aby statystyczny użytkownik miał jakiekolwiek pojęcie o istotnym tutaj prawie Webera-Fechnera, które dodatkowo wpływa na faktycznie słyszaną intensywność wynikowego dźwięku.

Z tych wszystkich narzekań wyłania się wniosek, że regulacja głośności w PC-tach to zagadnienie o sztucznie zawyżonym poziomie komplikacji. Mogłoby ono być znacznie prostsze, gdyby nie obciążono go balastem pozornej konfigurowalności. Jako dobry przykład może służyć analogiczny mechanizm w telefonach, opierający się na dokładnie jednej sprzętowej kontrolce poziomu dźwięku (np. przyciskach) i braku zależności między poszczególnymi ustawieniami (np. multimediów, dzwonka czy rozmowy).

Tags: , ,
Author: Xion, posted under Computer Science & IT, Thoughts »


9 comments for post “Regulacja głośności jako porażka funkcjonalna”.
  1. Sebas86:
    February 21st, 2011 o 21:42

    Na szczęście, w niektórych systemach pomyślano i jest dostępne jedno okienko z suwakami per aplikacja (mikser w Windows 7, Pulseaudio z dodatkową wtyczką pod Linuksa). W niektórych jest trochę gorzej (dobry antyprzykład jednej globalnej kontrolki w telefonach to Android i Symbian, umożliwiają regulację fizycznymi przyciskami zależnie od kontekstu – co nie zawsze da się łatwo kontrolować), więc problem jak najbardziej aktualny.

  2. Kamil:
    February 21st, 2011 o 21:43

    Ja obstawiam, ze pierwsza rzecza za ktora zlapie uzyszkodnik to pokretlo na glosnikach/sluchawkach. W aplikacjach to chyba jedynie gdy glosnosc jest ordynarnie na widoku jak w niektorych odtwarzaczach multimedialnych gdzie jest tylko Play, stop i wlasnie regulacja glosnosci. Jesli regulacja glosnosci jest gdzies w ustawieniach to watpie zeby wiecej niz kilka procent uzyszkodnikow sie zapuszczalo w takie ciemne i niebezpieczne rejony jak ustawienia aplikacji ;) No i moze jeszcze ten systemowy regulator pokazany powyzej, ale tylko w laptopie, bo normalnie jest przeciez fizyczne pokretlo ;)

  3. n:
    February 22nd, 2011 o 4:06

    moim zdaniem lekko wyolbrzymiasz sprawę. odrobina samodyscypliny wystarczy, by rozwiązać ten problem – np obniżanie głośności każdego programu do 70-90% maksymalnej. nie oznacza to, że aktualny ‘system’ ustawiania wysokości dźwięku nie wymaga zmian – m. in przydała by się opcja domyślnej głośności dla nowych aplikacji

  4. Xion:
    February 22nd, 2011 o 10:24

    @n: Sugerujesz więc, żeby część z kontrolek głośności ustawić na ustalony, stały poziom i w ten sposób efektywnie wyeliminować je z równania. Innymi słowy, trzeba zrezygnować z części założonej funkcjonalności, żeby móc łatwiej korzystać z reszty. To jest właśnie modelowy przykład nadmiernej konfigurowalności, które nie tylko nie pomaga, ale wręcz szkodzi, i bez której obylibyśmy się lepiej.

    @Kamil: W takim przypadku problem “dźwięk przychodzącej poczty rozerwał mi bębenki” ma jeszcze większe szanse na wystąpienie :)

  5. Asmodeusz:
    February 22nd, 2011 o 10:24

    Odrobina samodyscypliny (zmiany głośności tylko w jednym miejscu) i wszystko będzie działać jak należy ;) bez żadnych cudów, scalania suwaków, łączenia tego, inteligentnego dźwięku i podobnych dziwactw.

    @Kamil: znam sporo osób, które na głośnikach (jak wierzą) osiągnęły idealny stan, z minimum szumów i nie dotykają pokrętła, wszystko przestawiając w systemie ;)

  6. dynax:
    February 22nd, 2011 o 12:17

    Przepraszam bardzo, ale symbianowy odtwarzacz filmów również posiada własny pasek regulujący głośność (obok tego sprzętowego z komórki), więc z tą komórką to nie zawsze dobry przykład :)

  7. dmp:
    February 22nd, 2011 o 13:11

    Z drugiej zaś strony, cały ten problem nie musi być przypisany tylko do sfery audio. Dla przykładu w monitorze możemy sami dopasować sobie jasność, dodatkowo w samym systemie także. Dodając do tego częstą możliwość dopasowywania w samych aplikacjach, daje nam cudowną mieszankę. A to tylko jeden “na szybko” przykład, których można by zliczać bez końca.

  8. Reg:
    February 27th, 2011 o 16:07

    Nie wiem jaką masz kartę dźwiękową, ale ja od dawna jestem wierny marce Creative i w panelu kontrolnym od ich sterownika pokrętła zawsze regulują dokładnie tą samą głośność, co systemowa regulacja głośności.

  9. Frizi:
    May 8th, 2011 o 13:28

    Dobrym rozwiązaniem było by powiązanie głównego poziomu głośności aplikacji z systemową kontrolką sterującą tym samym (w przypadku mixera win7). Wewnątrz konkretnego programu można by było sterować konkretnymi kanałami z osobna (głośność muzyki czy efektów w grze), bądź nawet wyłączyć opcję zaawansowanego sterowania głośnością (dostępny był by jedynie “main volume” powiązany z systemowym mixerem). Ciężko jednak takie zachowanie aplikacji wymusić na producentach oprogramowania ;)

Comments are disabled.
 


© 2017 Karol Kuczmarski "Xion". Layout by Urszulka. Powered by WordPress with QuickLaTeX.com.