Szanuj programistę swego…

2010-11-10 14:00

…możesz nie mieć wnet żadnego.

Natrafiłem wczoraj na artykuł opisujący prawdopodobne przyczyny porażki systemu operacyjnego Symbian. Dla niezorientowanych – których, jak przewiduję, może być całkiem sporo – wyjaśniam, że chodzi tutaj o system działający na bardziej zaawansowanych telefonach komórkowych, popularny jeszcze kilka lat temu. Wydaje się, że miał on przed sobą całkiem obiecującą przyszłość, biorąc pod uwagę to, że popularne obecnie usługi typu współdzielenie lokacji czy rzeczywistość rozszerzona (augmented reality) najwyraźniej działały na nim całe lata przed powstaniem chociażby iPhone’a. Coś więc musiało pójść bardzo nie tak, skoro obecnie rynek smartphone‘ów jest zdominowany przez wspomnianego iPhone’a oraz system Android. I stąd właśnie wynika ciekawa nauczka życiowa dla twórców tego rodzaju platform – i nie tylko.

W skrócie brzmi ona: “Dbaj o programistów, który mają tworzyć aplikacje oparte o twoje rozwiązanie”. Realizacja polega na dostarczeniu sensownego, kompletnego i dobrze udokumentowanego API oraz utrzymywania dobrego kontaktu ze społecznością twórców kodu. Symbian nie miał najwyraźniej żadnej z tych rzeczy, a brak pierwszej z nich mogę zresztą potwierdzić osobiście :) Generalnie wrogie (!) nastawienie decydentów do samego pomysłu tworzenia niezależnych aplikacji na tę platformę na pewno nie przysłużyło się w jej dłuższym okresie, co można właśnie teraz obserwować.

Wynika z tego interesujący wniosek: sukces rynkowy rozwiązania takiego jak system operacyjny czy inna platforma programowo-sprzętowa jest ściśle związany z łatwością tworzenia rozwiązań pochodnych (takich jak np. aplikacje), które z nim współpracują. Nie wydaje się to wcale oczywiste, bo przecież z biznesowego punktu widzenia aplikacje można tworzyć na każdej platformie – to głównie kwestia kosztów zatrudnienia odpowiednio wykwalifikowanych programistów, które mogą być przeważone przez późniejsze korzyści. Najwyraźniej jednak nie jest to takie proste, bo istnieje tutaj jakaś nietrywialna zależność… Ciekawe, jaka? :)

W każdym razie można z tego wysnuć optymistyczny wniosek, iż tworzenie bibliotek, platform i API strawnych dla programisty leży w żywotnym finansowym interesie ich twórców. A w związku z tym możemy mieć nadzieję, że liczba tych pierwszych będzie się z czasem sukcesywnie zwiększać.

Tags: , ,
Author: Xion, posted under Programming, Thoughts »


12 comments for post “Szanuj programistę swego…”.
  1. TeMPOraL:
    November 10th, 2010 o 14:31

    Myślę, że ta zależność nie jest wcale taka nietrywialna. Kiedyś na TED podsumowali ją jednym zdaniem: You’ve got to serve others something of value.

  2. spax:
    November 10th, 2010 o 15:51

    Developers, developers, developers… :D

  3. digiboy:
    November 10th, 2010 o 18:07

    Miałem przyjemność zawodowo pisać na symbiana. To wszystko prawda, co napisałeś.
    Tak nieprzyjemnego API to nigdy nie widziałem. O dokumentacji nie wspomnę nawet, bo jej czasami nawet nie było.
    Narzędzia tragedia.

  4. Kamil:
    November 10th, 2010 o 21:09

    Z drugiej strony chyba za latwo tez nie moze byc. Czego przykladem jest Linux. Tam to chyba nawet za duzo ludzi umie programowac, wiec po co kupowac aplikacje skoro mozna ja sobie samemu napisac? ;)

  5. Sebas86:
    November 10th, 2010 o 22:01

    API i dokumentacja to jeszcze pół biedy, gorzej, że masakrycznie ciężko cokolwiek sensownie przetestować na urządzeniu z Symbianem. Co bym nie myślał o Apple, to narzędzia mają jednak świetne, dokumentację dobrą i do tego ogromną społeczność. W sumie to nawet łatwiej nauczyć się Obj-C/Obj-C++ niż upośledzonego C++ i metodologi tworzenia oprogramowania pod ten system.

  6. Yuras:
    November 10th, 2010 o 22:14

    Symbian przede wszystkim (przynajmniej jak dla mnie) ma toporny interfejs. Ciężko się połapać w tym systemie. I niestety dla tego systemu, jeśli ktoś porówna go Andkiem czy iOSem no to wypada po prostu blado. A co do developerki no to też masz niewątpliwie rację. Pamiętam, że Google rozdawało swego czasu Nexusy na zachętę dla developerów. Ostatnio rozdawali ponoć Google TV. Nawet Microsoft podjął niby ostatnio akcję tego typu przy okazji Windows Phone 7, a Symbian stoi w miejscu od dawna, czyli właściwie się cofa.

  7. michał b.:
    November 11th, 2010 o 13:49

    opublikować coś w Ovi Store to prawdziwa katorga – myślę że o bezpośrednio przełozyło się na porażkę.

  8. Xion:
    November 11th, 2010 o 23:09

    Z tego co zdołałem niedawno podpatrzeć, umieszczenie czegoś w App Store też do prostych rzeczy nie należy, więc nie jestem pewien czy to był główny czynnik. No ale na pewno nie pomógł :)

  9. symbiandev:
    November 12th, 2010 o 14:59

    Co do API i specyficznego dialektu C++ używanego w programowaniu dla Symbiana – sytuacja poprawiła się trochę wraz z wydaniem Qt na tę platformę. Chociaż z nim tez są związane pewne problemy (np. brak bibliotek Qt na telefonach z wersją systemu starszą niż Symbian^3 – trzeba samemu zadbać o to, żeby użytkownik je ściągnał i zainstalował. Rozwiązanie Nokii pt. SmartInstaller jest w wersji beta, czyt. nie działa).
    Problemem jest też duża fragmentacja – istnieje kilka wersji Symbiana, do tego mnóstwo urządzeń do przetestowania. Ten sam kod na Nokii N97 i 5800 potrafi działać inaczej, mimo że w obu jest ta sama wersja systemu …

  10. cml02:
    November 14th, 2010 o 1:15

    Zawsze pozostawał jeszcze Python PyS60, który znacznie ułatwiał programowanie pod symbiana.

  11. Reg:
    November 14th, 2010 o 21:24

    Twoje wnioski są bardzo ciekawe i popieram je. Szkoda, że z growej działki PlayStation 3 zdaje się im bezpośrednio przeczyć. Platforma jest tak zamknięta na niezależnych twórców, tak ciężka do ogarnięcia (SPU…), a mimo tego Sony udało się przekonać graczy do kupowania tej platformy i koszmarnie drogich gier (a nawet zostania jej fanboyami), a developerów zmusić do pisania na nią.

  12. Yuras:
    November 14th, 2010 o 23:16

    @Xion
    W App Store to jeszcze trzeba sprostać cenzurze:P

Comments are disabled.
 


© 2017 Karol Kuczmarski "Xion". Layout by Urszulka. Powered by WordPress with QuickLaTeX.com.