Laboratoria kontra projekty

2008-05-17 15:41

Studia techniczne – a więc także i informatyka – różnią się od innych choćby tym, że tutaj nie obejdzie się bez dużej ilości zadań praktycznych. Brudzenie tablicy pyłem kredowym na wykładach i ćwiczeniach to bowiem za mało – zwłaszcza, jeśli mówimy o uczelniach technicznych, a nie uniwersytetach.
Mamy więc dwa dodatkowe rodzaje zajęć: laboratoryjne i projektowe. Oba mają na celu wykorzystanie zdobytej przez studenta wiedzy w praktyce oraz nabranie pewnej porcji doświadczenia. Cel chwalebny, wykonanie niestety nieco gorsze…

Dotyczy to głównie laboratoriów, które w pewnej formie są według mnie kompletnym nieporozumieniem, jeśli chodzi o większość dziedzin informatyki – zwłaszcza tych związanych bezpośrednio lub pośrednio z programowaniem. Zajęcia takie wyglądają mniej więcej tak: student otrzymuje takie-a-takie zadanie – którym jest zwykle napisanie programu – i do końca zajęć ma się z niego wywiązać, czyli rzeczony program napisać. Potem wyniki jego pracy są oceniane przez prowadzących.
W czym ta formuła jest zła? Ano można jej wytknąć całkiem sporo mankamentów:

  • Nieżyciowość. W pracy nikt przecież nie koduje na akord: wiadomo, że z ośmiogodzinnego dnia programista na efektywną pracę przeznacza najwyżej 4 do 5 godzin. Kogo zresztą byłoby stać na to, by każdy projekt rozparcelować na małe kawałki, które potem byłyby pisane przez koderów w ściśle określonych ramach czasowych? To zapewne całkowicie niemożliwe, a co najmniej wysoce nieopłacalne.
  • Złe nawyki. Jeśli mamy tylko godzinę lub dwie, by oddać działający kawałek kodu, na bardzo daleki plan schodzą takie kwestie jak jego czytelność, odpowiedni stopień nasycenia komentarzami, elastyczność, możliwość ponownego wykorzystania, i tak dalej. Krótko mówiąc, produkuje się wtedy kod “tylko do zapisu”, zgodnie z zasadą 3Z: Zakodź, Zalicz, Zapomnij :) Nabyte przy okazji przyzwyczajenia do programistycznego niechlujstwa mogą się odbijać czkawką jeszcze przez bardzo długi czas.
  • Stres. Takie laboratoria to tak naprawdę nic innego, jak kartkówka wklepywana na klawiaturze. Nie jest to nic przyjemnego i w (zbyt) dużych dawkach prawdopodobnie może nawet skutecznie odstręczyć od kodowania jako takiego.

W przeciwieństwie do laboratoriów, projekty właściwie nie mają wymienionych wyżej wad. Są też na pewno bardziej pouczające, szczególnie wtedy gdy należy je wykonywać w grupach. Zdobyte przy okazji doświadczenie jest z pewnością o wiele cenniejsze, bo obejmuje przecież także organizowanie pracy i planowanie kolejnych jej etapów. Czegoś takiego nie można raczej powiedzieć o zadaniach wykonywanych na szybko na laboratoriach.

Tags: ,
Author: Xion, posted under Studies, Thoughts »


16 comments for post “Laboratoria kontra projekty”.
  1. Charibo:
    May 17th, 2008 o 16:26

    Szczęśliwie nie jestem jeszcze studentem ;)

  2. Queight:
    May 17th, 2008 o 16:38

    M.in. dlatego nie chciałem studiować informatyki ;)

  3. lukaszw:
    May 17th, 2008 o 18:24

    Zdeczka zniechęciłeś mnie do studiowania informatyki ;) Ale co tam, da się to chyba przeżyć ;)

  4. krajek:
    May 17th, 2008 o 18:31

    4Z : Zakodź, Zalicz, Zapomnij , _Zapij _ :)

  5. Dabroz:
    May 17th, 2008 o 19:06

    Wszystko zależy od tego, jakie to są laboratoria. Jeżeli bowiem ktoś radzi sobie np. z laboratoriami z programowania w Windows z Mossakowskim, to nie będzie miał problemów w przyszłej pracy z tego typu programowaniem (czytaj: rozwiązywaniem problemów technicznych typu “jak użyć czegoś takiego”). I moim zdaniem więcej “nieżyciowości” jest w politechnicznych projektach, aniżeli w laboratoriach. Howgh. :)

  6. deely:
    May 17th, 2008 o 20:42

    Eeee tam. To nie jest reguła. Ja kończę IV rok i w historii swoich studiów nie potrafię sobie przypomnieć laboratoriów prowadzonych w ten sposób. Być może 1-2 przedmioty, ale też nie do końca na takiej zasadzie jak opisałeś. Podejrzewam, że to kwestia prowadzących.

  7. SirMike:
    May 17th, 2008 o 22:19

    Szczęśliwie nie jestem juz studentem :P

  8. Liosan:
    May 17th, 2008 o 22:47

    Popieram deely’ego – nie jest to absolutnie żadna reguła. Na UW nie widziałem ani jednej tego typu “kartkówki”. Za to względnie często są laby w stylu student otrzymuje takie-a-takie zadanie, które ma oddać do _początku następnych_ zajęć/_przyszłego_ tygodnia, a w czasie laba można zadawać pytania, dospecyfikować treść etc. A pisać kiedy się chce :)

  9. Xion:
    May 17th, 2008 o 23:28

    Czyli tylko ja mam takiego pecha?… Bo jak dotąd chyba 4 czy 5 przedmiotów miałem w pakiecie z laborkami właśnie w takiej formie. Nie jest to oczywiście zbyt wielki problem, bo zadanka zwykle są raczej trywialne, ale mimo wszystko jest to robienie czegoś, co uważa się za mało sensowne. Cóż, życie :)

  10. SebaS86:
    May 17th, 2008 o 23:52

    Właśnie ja mam zastrzeżenia do projektów i pracy zespołowej – naprawdę lepiej pracuje się samemu niż w grupie ludzi, która ma krótko mówiąc wywalone na projekt. Co do labów, to i u mnie się takie trafiały co było częstokroć deprymujące, ale mam i kilka przedmiotów, na które przynoszę co jakiś czas kolejne wersje programu z rozwijaną funkcjonalnością, albo oddaje jakiś programik na następnych labach, a nie pod koniec i to jest bardzo fajne i powoduje, że zanim coś oddam to zdążę się jeszcze sporo douczyć. :)

  11. Riddlemaster:
    May 18th, 2008 o 10:11

    Xion – nie Ty jeden…

  12. Reg:
    May 18th, 2008 o 12:08

    U nas nie ma z tymi laboratoriami aż tak źle. A przynjamniej ja na to tak nie patrzę, chociaż Twoje wnioski są całkiem sensowne. Laboratoria mają jednak dużą zaletę względem projektów – wykonuje się je w godzinach studiów, a nie zabierają wolnego czasu w domu.

  13. moriturius:
    May 18th, 2008 o 13:11

    Kodzenie bezsensownych programikow to jeszcze nic strasznego – gorzej jak sie ma laboratoria z systemow operacyjnych z moim wykladowca :) To jest 90 minut chaosu, a na koniec sprawdzenie wynikow ^^

    Szczesliwie zawsze udaje mi sie jakos zrobic te zadania, ale to niemal zawsze graniczy z cudem :)

  14. io:
    May 18th, 2008 o 18:31

    Prowadzenie zajęć nie jest tak łatwe, jak by się to mogło wydawać ;). Oczywiście największym problemem są prowadzący, którzy są pozbawieni pasji. Moim zdaniem jeśli ktoś nie ma w czymś pasji, to nie powinien się tym zajmować. Choć z drugiej strony obawiam się, że wtedy uczelnie by cierpiały na brak kadry :D.
    Ja jak na razie prowadziłem laborki ze studentami fizyki, dla których programowanie było czymś zupełnie obcym i czymś, czym nie mieli się zajmować. Ale jak to w świecie bywa – wszystko może się przydać :). Formę trzeba oczywiście dobierać do studentów. Wydaje mi się, że ludzie którzy idą na informatykę, powinni z góry założyć, że tam będą wszystkiego uczeni od początku i od podstaw. Problem z fascynatami np. programowania jest taki, że od razu mogą posądzić uczelnię o niski poziom, a sami popaść w nudę na zajęciach. Z drugiej strony są ludzie, którzy potrzebują te rzeczy usłyszeć od podstaw a i tak jest to dla nich często za mało.
    Choć jak patrzę na różnego rodzaju ćwiczenia w jakich uczestniczyłem na studiach, to muszę przyznać, że ulubionym tematem “programu” do napisania, było zaimplementowanie sortowania bąbelkowego ;) eh…

    Projekty grupowe – praca w grupie jest trudniejsza, ale wg mnie jest to podstawowa umiejętność jaką powinno się ze studiów wyciągnąć. Nie ma znaczenia jakiego języka programowania się będziesz uczyć, bo przyswojenie nowego języka to kwestia co najwyżej paru tygodni, a często po kilku dniach można już bardzo fajne rzeczy robić. Chodzi przede wszystkim o nauczenie rzeczy, które są niezależne od języków programowania. Trzeba nauczyć sposobu myślenia, zasad, pracy grupowej i tzw. umiejętności miękkich. Słyszałem, że 90% wiedzy informatycznej się dezaktualizuje po 4-5 latach, więc z góry możesz założyć, że na studiach będą przestarzałe rzeczy, bo program studiów musi być przygotowany przed ich rozpoczęciem i z góry na całe 5 lat :).
    W projektach grupowych najbardziej nie lubiłem tego, że przeważnie 20% osób pracuje, a reszta się cieszy, że robota jest odwalona.

    Nauczanie jest trudnym zagadnieniem. Wszystko ma swoje wady i zalety. Zarówno zajęcia projektowe jak i laboratoria mogą być poprowadzone dobrze i źle – bardziej to zależy od prowadzących. Jeśli chcecie coś zmieniać, to droga na doktorat nie jest taka trudna :). Oczywiście nie zarobi się tyle kasy, ale ktoś przecież musi się poświęcić i uczyć kolejne pokolenia! Jak wszyscy dobrzy pójdą pracować, to kto ma kształcić następnych? Dużo musi się jeszcze u nas zmienić, a szczególnie w mentalności nas samych.

    Pozdrawiam!

  15. skalniak:
    May 25th, 2008 o 16:04

    na obu uczelniach sa laboratoria i projekty :) – z doswiadczenia:)

  16. Zyx:
    June 11th, 2008 o 15:27

    U mnie laboratoria z programowania (AGH Kraków) składały się z dwóch części:
    1. Praca wykonywana w trakcie zajęć – raczej nietrudne rzeczy, z prawie wszystkimi dało się bez większych trudności wyrobić w mniej, niż godzinę na przewidziane 1,5. Służyły one bardziej takiemu wstępnemu przećwiczeniu jakiegoś zagadnienia.
    2. Praca do domu – podane zadanie do wykonania; czas: 2 tygodnie. Kod źródłowy ma być przysłany na następne zajęcia, a jak sobie rozplanujesz prace nad nim, to już twój problem.

    Za zadania wykonane w trakcie laborek można było dostać tylko 1/3 wszystkich możliwych do zdobycia punktów, reszta szła na zadania domowe.

    Laborki prowadzi jeszcze jedna osoba, lecz ona z kolei zadaje rozbudowane zadania zarówno na zajęcia, jak i do domu. Według mnie takie podejście jest także bez sensu. Cytując jednego z moich wykładowców: “Nie sztuka jest dać problem, którego się samemu nie potrafi rozwiązać, ale nie w tym rzecz”.

Comments are disabled.
 


© 2019 Karol Kuczmarski "Xion". Layout by Urszulka. Powered by WordPress with QuickLaTeX.com.