Oswajanie pingwina

2008-03-08 15:26

Kilka tygodni temu zostałem “delikatnie przekonany” przez tzw. wyższe czynniki (czyli, jak nietrudno się domyślić, studia) do zawarcia bliższej znajomości z systemem Linux. Nie jest oczywiście tak, że w ten sposób nawiązałem dopiero pierwszy poważny kontakt z tym systemem. O nie, wręcz przeciwnie. Dotąd jednak próby utrzymania bliższych relacji nie skutkowały wieloma sukcesami. Czyżby teraz miało być inaczej?…

To całkiem możliwe, bo przecież Linux jest systemem dla koneserów, którzy uwielbiają, jak to się ładnie określa, “dostosowywać system do swoich potrzeb”. Można zatem optymistycznie przypuszczać, że mimo niezbyt korzystnego pierwszego wrażenia produkt spod znaku pingwina będzie zyskiwał przy bliższym poznaniu. Jak dotąd okazało się to mniej więcej prawdą. W każdym razie upływający czas działa w tym przypadku zdecydowanie na korzyść.
Logo UbuntuLinuksy się bowiem zmieniają i to zazwyczaj na lepsze. Chociażby fakt, że istnieje taka dystrybucja jak Ubuntu, która po prostu działa i nie sprawia żadnych problemów np. ze sprzętem, zdecydowanie przemawia na ich korzyść. W końcu mało kto chciałby wpierw przekopywać się przez pliki konfiguracyjne i (częściej) grupy dyskusyjne, by skonfigurować poprawnie swoją kartę graficzną czy połączenie z Internetem. A zdaje mi się, że mniej więcej tak to wyglądało jeszcze kilka lat temu – naturalnie pod warunkiem, że było się nowicjuszem z dużą dozą samozaparcia, a nie linuksowym ekspertem, dla którego sprawa nie przedstawia większego problemu.

Tux i motylek MSNJednak trzeba od razu wyraźnie stwierdzić: ani Ubuntu, ani jakakolwiek inna dystrybucja Linuksa nie jest realną alternatywą dla wszystkich użytkowników Windows. I jest tak wcale nie dlatego, że do zastosowań domowych Linux jest systemem złym. Chodzi raczej o to, że z pewnego punktu widzenia jest on nawet zbyt dobry. Oferuje on po prostu za dużo, by początkujący użytkownik komputera mógł to wszystko udźwignąć. Co z tego, że okienka są przejrzyste i dobrze zorganizowane, a dostęp do dowolnych opcji nie sprawia problemu? Dla początkującego będzie to nadmiar szczegółów, który go bardzo szybko przytłoczy. Tak, Linux nie myśli za użytkownika i nie prowadzi go za rączkę kreatorami i dymkami z podpowiedziami – i chwała mu za to. Wiele osób uzna to jednak za wadę i będą miały sto procent racji.
Mimo to nie sądzę, aby można było uważać to za problem. Jako system do użytku osobistego Linux powinien bowiem celować raczej w zaawansowanych i ewentualnie średnio zaawansowanych użytkowników komputerów. Mówię oczywiście o takich osobach, które ani nie cierpią na wrodzoną pingwinofilię (bo ich przekonywać nie trzeba), ani nie są zagorzałymi zwolennikami Okienek, którzy nigdy zdania nie zmienią. Jeśli ktoś ma wątpliwości, czy takie osoby w ogóle istnieją, to informuję, że sam do takich właśnie użytkowników od dłuższego czasu należę ;P I dopiero teraz mogę ostrożnie powiedzieć, że Linux powoli staje się dla takich osób całkiem rozsądną alternatywą. Pewnie jednak broda Stallmana urośnie jeszcze o kilka długości, zanim system ten zacznie na poważnie podbierać użytkowników Windowsowi.

Ja sam muszę stwierdzić, że z Linuksem jak najbardziej dałoby się żyć na co dzień. Wymagałoby to oczywiście zmiany kilku nawyków, ale z punktu widzenia użytkownika jest jak najbardziej wykonalne. Niestety (a właściwie stety) jestem też programistą, i to gier (a przynajmniej lubię się tak nazywać ;D) – co sprawia, że myślenie o przesiadce w zasadzie nie wchodzi w grę.
Potrafię przy tym bez problemu podać trzy bardzo konkretne powody takiej postawy. Według istotności, nazywają się one kolejno: DirectX, Visual Studio i .NET. Wiem naturalnie, że istnieje przecież OpenGL. Jestem też całkowicie świadom istnienia niezłych środowisk programistycznych dla Linuksa, w rodzaju Eclipse, KDevelop, Anjuty czy vima + GCC (;-]). I wreszcie, nie umknęło mi również Mono. To wszystko bardzo piękne, ale, jak wiadomo, człowiek jest istotą leniwą, a przyzwyczajenie i wygoda to w tym przypadku niezwykle cenne wartości :)
To jednak nie powinno przeszkadzać w tym, aby znać i cenić dobre rozwiązania – nawet jeśli samemu się z nich (zbyt często) nie korzysta.

Tags:
Author: Xion, posted under Computer Science & IT, Thoughts »


9 comments for post “Oswajanie pingwina”.
  1. SirMike:
    March 8th, 2008 o 20:42

    Kiedys tez mnie Visual Studio trzymalo przy Windows. Ale fakt, ze praktycznie nic ciekawego na dziesiejsze czasy nie oferuje, uzywam go tylko kiedy musze.

  2. moriturius:
    March 9th, 2008 o 6:53

    Jeśli mam być szczery to gdyby nie programowanie właśnie to nic by mnie nie trzymało przy Windowsie. Teraz mam na dysku 2 systemy – XP i OpenSUSE. Na obu da się pracować równoważnie z kilkoma wyjątkami i właśnie te wyjątki są powodem dla których muszę korzystać z Windowsa ^^

    No i chyba muszę sprawdzić to Ubuntu bo wszyscy tak zachwalają a w życiu widziałem go raz na oczy ^^

  3. noisy:
    March 9th, 2008 o 14:23

    Wg mnie to tylko kwestia czasu…Windows ciągle ma pare atutów…ale są one konsekwętnie wszystkie po kolei niwelowane. Gdzies ostatnio czytalem, ze google wspolfinansuje projekt stworzenia photoshopa dla linuksa… Co prawda watpie, ze MS wypusci Visuala na pingwina…ale sami zobaczycie…wszystko sie powoli zmienia…

    juz teraz wole zainstalowac komus linuksa (ubuntu :D) gdzie wszystko po 30 minutowej instalacji działa. grafika, dzwiek, internet itd, itp…jest juz program do grafiki, pakiet biurowy itd..
    Instalacja windowsa + wszystkich programów to tak naprawde ok 3 godziny!

  4. Cranegger:
    March 9th, 2008 o 15:24

    A ja wam mówię, że nic się nie zmieni! Jest to wina tylko i wyłącznie Linuksa. Jest to system serwerowy i się nie oszukujmy. Wszyscy tak zachwalają tego Linuksa (nawet osoby, które go nie posiadają). Ja mam na dysku SUSE i popatrzeć to jest na niego miło, ale coś zrobić… Nie zarzucam Linuksowi, że nie robi się w nim wszystkiego jak w Windowsie. No ale chociażby taka błaha sprawa jak instalowanie oprogramowania. Dlaczego to się robi w konsoli!
    Także Linux na serwery tak, na Desktopy nie!

  5. KeL:
    March 9th, 2008 o 17:11

    Ha, ja od 2 dni używam praktycznie w 90% linux-a. Jakims cudem udało mi się uruchomić internet (a mam dość nietypowy – karta 3G do laptopa w desktopie przez “adapter” na pcimcie :P), więc chcę zacząć zabawę na poważnie. Zbieram stuff do programowania (jakieś ide etc.), jakieś tutoriale/ebooki dla newbies linuxowych też są, nic tylko brać się za poznawanie zakamarków systemu.

    Jak na razie w ciągu tych 2 dni na pingwinie wkurza mnie jedna rzecz: wyświetlanie stron. Bardzo niewygodnie czyta się wszelkiego rodzaju strony. Może to wina karty graficznej?

    BTW: powodzenia w pracy na nowym systemie! :)

  6. Asmodeusz:
    March 12th, 2008 o 0:12

    Tak, są tacy windowsiarze, którzy aktywnie protestują przed ustawową ochroną ginącego gatunku pingwina :P Z Windows wiąże się jedna jeszcze cecha, przy której linuksy się chowają: pozycja producenta. Microsoft dyskutuje i negocjuje z innymi firmami sposób wprowadzania nowości na rynek, ich kształt, mało tego: czasem nawet narzuca pewne rozwiązania. Dlatego wybór Windows daje nam pewność, że cokolwiek nowego się pojawia, pod Windows działa od razu. Czego o linuksie (choćby i wsparcie na emulatorach dla DX10 po *roku* od wyjścia kart na DX10) powiedzieć nie można i można nie będzie :P

    “BTW: powodzenia w pracy na nowym systemie! :)” – tak, tutaj “powodzenia”, jak również “trzymamy kciuki”, “dasz radę” są niezbędne – mnie linux skutecznie odpędził już siedem (i pewnie zdołałby nawet 77) razy od siebie – powodem zawsze była masa roboty i czasu dla najprostszycvh czynności typu skonfigurowanie wyświetlania filmów zawsze na TV (coś, co MediaCenter w WinVista robi samo od razu bez żadnych pytań).

  7. Dominik:
    March 13th, 2008 o 21:37

    No fakt faktem że Windows jest znacznie łatwiejszy w obsłudze i między bajki można wsadzić wszelkie rozsiewane przez linuxowców legendy dotyczące ble screenów i błędów. Bo blue screeny to kwestia odpowiedniego “zadbania” o Windows a błędy zdarzają się także w Linuksie. Dlatego jest on ciągle rozwijany na czym opiera się cały Linuxowy ruch.
    Wreszcie także podpisy pod niektórymi dystrybucjami typu “najlepszy dla początkujących” trzeba wsadzić między bajki. Tak jest tylko na początku, dlatego tacy ludzie jak Craneggel i Asmodeusz mogą czuć się rozczarowani. Niestety ale zawsze pojawia się moment w którym musimy pobawić się konsolą – to można odwlec ale się nie uniknie. Dlatego Linuks był jest i będzie systemem dla “grzebaczy” – osób uwielbiających optymalizację systemu od najmniejszej części. Ale wystarczy przebrnąć przez pierwsze trudności, samemu coś poprawnie skonfigurować żeby działało, wreszcie dopasować coś do własnych potrzeb i sprawić żeby działało lepiej a uświadamiamy sobie że mamy w rękach potężne narzędzie które w cale nie jest takie trudne jak się wydaje. Przcież wielu ludzi twierdzi że c++ to czarna magia a wystarczy go zacząć poznawać żeby zobaczyć że jest on bardzo klarowny i jednocześnie daje ogromne możliwości. To dzięki takim czynnikom programowanie czy użytkowanie Linuxa może wciągnąć bardziej niż niejedna gra MMORPG. No bo chyba chęć zrobienia czegoś po swojemu popycha nas do programowania no nie?

    Na koniec wystarczy poczytać o Windows7 żeby zrozumieć czemu Pingwin nigdy nie osiągnie takiej popularności jak Windows mimo że to co wprowadza Microshit w swoim systemie, w Linuxach z powodzeniem funcjonuje od wieków.

    Ty Xion nie masz się czego bać, wystarczy spojrzeć na twój stopień zaawansowania w niektórych dziedzinach. Jeżeli nie przestraszysz się niektórym problemom, a podejmiesz wyzwanie myślę że środowisko open source pochłonie cię do reszty :)

  8. brzzz:
    June 25th, 2008 o 16:26

    Wniosek z tego taki że lepiej uczyć się rozwiązań wieloplatformowych jak OpenGL, QT, Java, żeby nie mieć później takich problemów ;-)
    @Xion: Jeśli chodzi o Visual Studio to jest to IDE jak wiele innych, na Linuksie możesz je zastąpić przez Eclipse, albo Netbeans .NET’a też jakoś zastąpisz (ew. jak sam wspomniałeś na Linuksie jest Mono). Najgorzej miałbyś jednak z Directem. No ale sam musisz zdecydować czy bardziej opłaca Ci się tworzyć gry wieloplatformowe, czy raczej gry typu Windows-only :-)

  9. Kacper Kołodziej:
    July 9th, 2009 o 11:43

    Ja korzystam z Ubuntu. Nigdy mnie nie zawiódł. Kiedy go instalowałem ponad rok temu, nie wiedziałem o Linuxie nic. Dosłownie. Wcześniej zawsze korzystałem z Windowsa. Oczywiście jak zawsze z nowym systemem miałem problemy. Jednak trochę czytania (http://start.ubuntu.pl) i Linuxem posługiwałem się bardzo dobrze. Oczywiście nie od razu, ale po kilku tygodniach. Teraz jeśli piszę jakiś program, to korzystam z bibliotek Qt oraz WxWidgets. Gier nie piszę. Napisałem jedną w konsoli w celu lepszego poznania języka C++. Linux to system stworzony do programowania. Przecież początkowo tylko to dało się na nim robić. Sądzę, że Linux to doskonałe rozwiązanie dla każdego. Na początek polecam Ubuntu. Jest on prosty w użyciu, a instalacja nowych aplikacji z internetu sprowadza się jedynie do włączenia menadżera Synaptic, zaznaczenia programów do zainstalowania, kliknięcia Zastosuj i wpisania hasła administratora. To wszystko. Komputer sam się wszystkim zajmie. Od pobrania po zainstalowanie i dodanie do odpowiedniego menu. Nawet jeśli ktoś nie przekona się do programowania pod Linuxem, to i tak jest to wspaniałe doświadczenie i warto spróbować.

Comments are disabled.
 


© 2019 Karol Kuczmarski "Xion". Layout by Urszulka. Powered by WordPress with QuickLaTeX.com.