Sąd nad sondami

2008-02-06 20:50

Parę tygodni temu na Warsztat powróciły sondy, dzięki czemu dołączył do zdecydowanej większości dużych (a także nieco mniejszych) serwisów, których takie ankiety są integralną częścią. A skoro to taki powszechny obrazek w Internecie, to pewnie ma on swoje uzasadnienie i sondy generalnie być powinny… No właśnie, czy aby na pewno?

Warsztatowa sonda nt. blogów

Bardzo dawno temu (czyli mniej więcej na przełomie stuleci) sondy były – obok np. księgi gości – jednym ze standardowych “aktywnych” elementów stron. W czasach, gdy przeglądający sieć mogli właściwie tylko czytać i oglądać strony WWW, należały one do jednych z niewielu przejawów interaktywności innej niż same tylko linki. Wówczas pytanie o ich sens byłoby zupełnie nie na miejscu: w końcu liczy się tu fajność, a fajne jest to, w co można kliknąć ;)
Ale teraz, jak wiemy, serwisy internetowe wyglądają zupełnie inaczej i nikogo raczej nie ekscytuje kilka okrągłych przycisków i odpowiedzi, z których można wybrać jedną. Mimo tego sondy wcale nie umarły śmiercią naturalną i nadal trzymają się mocno. Dlaczego?

To chyba dosyć proste. Wystarczy sobie uświadomić, że takie ankiety mają pewne istotne cechy:

  • Zazwyczaj nie dotyczą szczególnie istotnych spraw, więc nie zmuszają głosujących do wielkiego wysiłku umysłowego.
  • Ich bieżące wyniki są zawsze dostępne, ale jednocześnie końcowe rezultaty rzadko mają jakiekolwiek konsekwencje – może z wyjątkiem niektórych sond dot. treści i formy serwisu, na którym są zamieszczane.
  • Umożliwiają wyrażenie swojej opinii – czegokolwiek by ona nie dotyczyła – a więc pozostawienie jakiegoś ‘śladu’ na stronie przez odwiedzających.
  • Nie mają wiele wspólnego z poważnym badaniem statystycznym, bo głosujący w nich prawdopodobnie nie są próbką odpowiednio losową dla danego pytania. I tak w sondach zamieszczanych na portalach ogólnych głosują tylko ci, co mają dostęp do sieci, podczas gdy w przypadku dominujących w takich ankietach “życiowych” pytań należałoby zapytać także osoby niekorzystające z Internetu, aby uzyskać jakieś istotne wyniki. Podobnie w serwisach tematycznych głosują jedynie ci, co dany serwis odwiedzają – a więc niekoniecznie reprezentatywna większość ludzi interesujących się daną tematyką.

Mamy zatem bezmyślność, interaktywność, współtworzenie i nieistotność. Toż to niemal słowa-klucze całej filozofii stojącej za Web 2.0 :) Nic dziwnego, że sondy, jako elementy w gruncie rzeczy wyprzedzające swoją epokę, dotrwały do dziś i nadal trzymają się świetnie.
A czy to dobrze, czy źle? Na takie pytanie odpowiedzieć może chyba tylko… odpowiednia sonda ;-)

Be Sociable, Share!
Be Sociable, Share!
Tags: ,
Author: Xion, posted under Internet, Thoughts »


3 comments for post “Sąd nad sondami”.
  1. Riddlemaster:
    February 7th, 2008 o 11:04

    Sondy mogą być jednak na gamedev.pl sprawozdania z ich wyników są przesadą :) Ktoś wchodzi na serwis poświęcony grom a tu dostaje kilka newsów o wynika sondy np. o sporcie – trochę to dziwaczne ;)

  2. io:
    February 7th, 2008 o 12:33

    Ja bym tylko dodał, że sondy mogą mieć jakieś miarodajne wyniki, bo badają jakąś konkretną grupę ludzi. Z tego można już wyciągać wnioski, porównywać z innymi grupami itp.
    Teraz z innej beczki. Ostatnio na gg krążył link do jakiejś sondy we włoskiej gazecie – coś w stylu “jakiego zespołu włosi się obawiają najbardziej na mistrzostwach?”. Podobno gdy osoba, która rozpoczęła tą akcję, rozesłała pierwszą wiadomość, Polska znajdowała się na samym dole z liczbą głosów 0,5%. Gdy wiadomość dotarła do mnie, oczywiście jako porządny obywatel oddałem głos na moją ojczyznę, wtedy Polska była na 4. miejscu z poparciem 10% :). Pewnie niektórzy włosi zastanawiali się o co w tym wszystkim chodzi :D

    pozdrawiam

  3. fir:
    August 1st, 2012 o 7:30

    Takie sondy jak na warsztacie są fajne wiec wogole nie rozumiem
    obaw przed bawieniem sie w nie, a przyjemnosc jest jakiegos podobnego
    typu jak z grami rpg.

Comments are disabled.
 


© 2020 Karol Kuczmarski "Xion". Layout by Urszulka. Powered by WordPress with QuickLaTeX.com.